02 lutego 2010
Sherlock Holmes
Coś jak z tą imprezą na księżycu - są panienki, jest alkohol, ale atmosfery nie ma. No czegoś mi w tym Holmesie zabrakło, ale sama nie wiem, czego. Wyrazisty, błyskotliwy Holmes, ewidentnie wzorowany na doktorze Housie (wiem, wiem, House z kolei był wzorowany na Sherlocku), dość niemrawy Watson, ale ładnie zaznaczone interakcje pomiędzy nim a Holmesem (i trzymając się House'owej metafory - wypisz wymaluj Wilson). Piękny, mroczny, cyberpunkowy Londyn, niezła - chociaż taka trochę wyjęta nie wiadomo skąd - Irene Adler. Zachwyciło mnie tłumaczenie sherlockowych sztuczek i scen walk, ze zwolnieniem i wyjaśnieniem. Natomiast sama intryga była mocno taka sobie. Znając sprawy SH, nie jest trudno się domyślić, że wszelka nadprzyrodzoność padnie plackiem przed wnikliwym okiem detektywa. Jakiejś przyprawy mi tu brakowało, żeby mnie zachwyciło, ale - jak wspomniałam - nie wiem, jakiej.
Carrie powiedział(a),
02 lutego 2010 o 22:41:27
Jak dla mnie, zbyt duża część filmu była ZBYT. Zbyt szybka, zbyt dynamiczna, zbyt brutalna. Walka, owszem, mogłaby się zdarzyć, ale Holmes jako bokser?... Nie znam się, ale mam wrażenie, że gra na skrzypcach i przeprowadzanie eksperymentów chemicznych wymagają dłoni sprawnych, wrażliwych i niepokiereszowanych, a boks i mordobicia to nie są zabiegi kojące dla rąk.
Jeśli chodzi o wielkich detektywów, to wolę jednak, żeby rozwiązywali zagadki za pomocą umysłów. W efekciarskich walkach lubię oglądać Jackie Chana ;)
House'a starannie omijam, więc się nie wypowiem, ale jeżeli rzeczywiście Holmes z tego filmu był wzorowany na House [Housie? to się odmienia?], to IMO nie jest to komplement. Holmes ma własną osobowość, nie potrzebuje jej zapożyczać od postaci z serialu. Co by na to powiedział sir Conan-Doyle?
Zuzanka powiedział(a),
02 lutego 2010 o 22:54:23
SH uprawiał boks, to akurat kanoniczne. A House'a omijać nie warto, bo to postać wzorowana na Sherlocku Holmesie ;-) Takie sprzężenie zwrotne. House to SH, a Robert Downey Jr. wzorował swoją rolę na Hugh Laurie. Mnie to dość bawi i stanowi plus.