07 sierpnia 2009
Matt Ruff - Złe małpy
Chyba bardziej od kiepskiej książki, którą odkładam w połowie bądź po kilkunastu stronach albo męczę długie dni, czytając po kilka kartek, nie lubię takiej, którą się świetnie czyta prawie za jednym posiedzeniem, a potem książka się kończy bez sensu. Niestety, to ten drugi przypadek. 90% książki to kompulsywne przerzucanie kolejnych stron, żeby jak najszybciej dowiedzieć się, co dalej. Jane Charlotte w więziennym pomarańczowym uniformie siedzi w sali przesłuchań więzienia i opowiada terapeucie o popełnionym przez nią morderstwie, które de facto nie było morderstwem, tylko pracą wykonywaną na zlecenie tajemniczej Organizacji, która oczyszcza świat ze Złych Ludzi. Niestety, z wciągającej historii kolejnych odsłon, które pokazują siłę Organizacji, jej wszechstronność i możliwości, im bliżej tylnej okładki, tym historia opowiadania przez Jane zaczyna być coraz bardziej nieskładna, żeby na samym końcu dojść do finału klasy (uwaga, to nie spoiler): "a to wszystko to się śniło". Pozycja obowiązkowa dla fanów Dicka (nic dziwnego, w końcu to hołd dla pisarza) i dla usiłujących wyśledzić, czy ta rzeczywistość, w której aktualnie się jest, to ta prawdziwa czy wirtualna.
Stworek powiedział(a),
07 sierpnia 2009 o 15:10:07
Próbowałaś już "Damages"? Świetne!
(bo mi się przypomniało jak napisałaś o tym wciąganiu) :)
Zuzanka powiedział(a),
07 sierpnia 2009 o 15:11:14
Jeszcze nie. Na razie mam cztery seriale w trakcie, jak mi się coś skończy, to dorzucę do stosiku.
Stworek powiedział(a),
07 sierpnia 2009 o 15:25:31
Jestem ciekawa Twojej recenzji :)
Ja ogólnie nie przepadam za kryminałami, a tu masz: wessana tak, że tylko pół ręki wystaje :)
Prunnella powiedział(a),
08 sierpnia 2009 o 09:23:04
Czytałam Złe Małpy, początek świetny a potem ...
masz rację
bez sęsu
Najlepszy to jest chyba opis na okładce:)
Zuzanka powiedział(a),
08 sierpnia 2009 o 09:41:47
Ja ogólnie sobie słabo daję radę z książkami/filmami, w których są jazdy narkotykowe i nikt, poza autorem, nie wie, dokąd jedzie ten tramwaj. To jednak taki chwycik poniżej pasa w stosunku do czytelnika.