06 czerwca 2009

Czterej muzykanci z Bremy

Umieszczony w * Listy spod róży * Z fotkami o 18:18:17

Smutna prawda jest taka, że żeby gdzieś pojechać, to trzeba mieć jakikolwiek punkt zaczepienia. A to zabawną nazwę (jak w przypadku Huya), a to coś do jedzenia (jak Morbier, Dijon czy innej Goudy), a to – jak tutaj – jakiekolwiek skojarzenie. Jakby nie to, to bym Bremę ominęła, a szkoda, bo bardzo stara i ma kawał wartej zawieszenia wzroku starówki. Już nawet nie gotyckie strzelistości, a romańskie łuki. Lubię zestawienie pociemniałego piaskowca z jaskrawozieloną patyną, konsekwentnie pojawiające się na bremeńskiej starówce. Pod katedrą Notre Dame targ kwiatów z Holandii.

Tak jak w Poznaniu, na Rynku oprócz staroci, są też współczesne budynki. Mimo że nie wyglądają dużo piękniej od poznańskiego Arsenału, jakoś mniej gryzą w szeroko pojętą estetykę. Ba, da się nawet wstawić oszklone centrum handlowe z wielkim parkingiem w wąskie uliczki.

W Starbucksie kubeczki tylko ogólno niemieckie, z napisem „Germany”; fakt, że ładniejsze niż berliński z czerwonym niedźwiedziem, ale już mam, a bremeńskiego nie. Dobre ciasto cytrynowe mieli, kawę jak to kawę - średnią.

Więcej zdjęć.

Komentarze »

  1. Beata powiedział(a),

    06 czerwca 2009 o 20:42:38

    Wiesz Zuzanko, od paxdzirnika bede w Poznaniu studiowac... w weekendy, nie znasz czasami taniego, miłego noclegu w tym miescie?

  2. Zuzanka powiedział(a),

    06 czerwca 2009 o 22:34:15

    Beato, nie za bardzo znam, bo w Poznaniu sypiam w domu jednak ;-) Poza tym, ile to jest tani? Jest kilka hosteli, ale o jakości ciężko mi się wypowiadać. Moja firma robiła jakieś rozeznanie, na przykład w pensjonacie Polska (http://pensjonpolska.pl) noclegi zaczynają się od 75 zł,

  3. Beata powiedział(a),

    06 czerwca 2009 o 23:53:02

    40-50 zeta najlepiej, b ja budżetówka jestem:)

Dodaj komentarz