17 maja 2009

Nigella Lawson - Nigella Ekspresowo

Umieszczony w * Czytam * Z fotkami o 12:06:54

Pierwszą wadą książki (w ogóle większości książek bogato ilustrowanych) jest to, że śmierdzi farbą, a nie jedzeniem. Drugą wadą jest ohydne tłumaczenie. Zdaję sobie sprawę, że ciężko się na polski tłumaczy książkę z angielskiego, bo tam autor zwraca się do czytelnika w drugiej osobie i że warto taki styl zachować. Tyle że u nas to nie brzmi. Dodatkowo angielskie językowe kalki źle się sprawdzają po polsku. "Potrząsaj jak szalona słoikiem z sosem"? Proszę.

Na plus - redaktor/tłumacz/wydawca podjął próby sprawdzenia dostępności składników w Polsce i za to mu chałwa. No i na ogromny plus zdjęcia - nie samych potraw (które są oczywiście bardzo dobre i dużo), ale Nigelli. Przepisy przyjazne, zwłaszcza że rzeczywiście w większości przypadków ekspresowe bądź możliwe do przygotowania w krótkich partiach, kiedy akurat ma się chwilę czasu przed czy po pracy.

W roli absolutnej wisienki na czubku - prześliczna wyklejka wewnętrzna okładki i bloku książki, zawierająca zdjęcie spiżarni. Zastanawiam się, czy szeroka reprezentacja produktów polskich (Cabbage salad z Krakusa, Żurawinówka Lubelska, Ćwikła Rebek z chrzanem, cytrynowe galaretki w czekoladzie z Goplany czy w końcu gryczany miód pszczeli) to ukłon w stronę polskiego wydania, czy efekt aktywności polskiej emigracji na rynku brytyjskim.

Komentarze »

  1. iskanna powiedział(a),

    17 maja 2009 o 12:22:34

    Nad tym samym się zastanawiałam. Tym bardziej, że w przepisach nie znalazłam tych polskich składników.

  2. Cot powiedział(a),

    17 maja 2009 o 14:02:42

    A może to zdjęcie występuje tylko w edycji polskiej?

  3. Prunnella powiedział(a),

    17 maja 2009 o 21:20:53

    ja tam wolę przepisy Olivier. Uwielbiam patrzeć i słuchać Nigelli, ale jej przepisy jakoś do mnie nie przemawiają.
    A te smażone batoniki Bounty brrrrrrrrr

  4. Theli powiedział(a),

    17 maja 2009 o 23:14:51

    Chcesz zobaczyć źle przetłumaczoną książkę kucharską? Mam taką o czekoladzie, pięknie wydana, kredowy papier, śliczne zdjęcia, a wśród składników królują ,,chipsy czekoladowe'' - do tej pory nie wiem, co to jest.

  5. Kaczka powiedział(a),

    18 maja 2009 o 23:11:44

    Sprawdzilam w oryginale. Ta sama wklejka z cwikla :-)

  6. Zuzanka powiedział(a),

    18 maja 2009 o 23:13:49

    Kaczko, dzięki :-) Tak się spodziewałam, że raczej nie dopasowywali wklejki do rynku, ale i tak zabawne.

Dodaj komentarz