02 lutego 2009
Jeżyce
Przed pracą pojechałam do banku, żeby odzyskać dostęp do konta. Mission failed, albowiem najbliższy bank czynny od 10. Ale ja nie o tym. Idę na przystanek, lokalizuję brak biletu, wchodzę do śmierdzącego przeraźliwie sklepiku spożywczego w piwnicy. Wygrzebuję monety, żeby kupić bilet. Za mną przebiera w prasie szmatławej starsza, chudziutka, siwowłosa pani. "Co, Faktu już nie ma?! A tak się spieszyłam. Bo pani kochana, ja najbardziej lubię ten po weekendzie, bo jest najwięcej wypadków. No ale jak nie ma, to pani kochana daj mi dwie paczki Poznańskich".
wonderwoman powiedział(a),
03 lutego 2009 o 07:18:46
zatkało mnie… nie wiem jak zareagować
rozie powiedział(a),
03 lutego 2009 o 08:27:18
Piękne.
Felinity powiedział(a),
03 lutego 2009 o 08:57:05
Potęga Schadenfreude…