26 października 2008

Wesołe miasto Amsterdam

Umieszczony w * Listy spod róży * Z fotkami o 18:57:56

W czasach, kiedy eri umieszczała częściej kartonki, bardzo ujął mnie ten. To chyba jeden ze smutniejszych momentów w życiu bloggera, kiedy się okazuje, że zamiast błysnąć anegdotką wśród znajomych, kisi ją w celu przemycenia w notce na bloga. Notka powstaje, 5 osób na krzyż przeczyta, a biedny blogger już nie sprzedaje anegdotki ponownie, bo nie lubi się powtarzać. I tak, o. Dlatego dzisiaj sprzedam przemyślenie TŻ, który bloga nie (a szkoda, bo on z tych bardziej błyskotliwych). Idziemy sobie wczoraj na plac Lejdejski na kolację (steki! steki! steki!), wyciągam mapę, żeby ustalić, którędy. "To teraz spod Noorderkerku Herengrachtem, przy pomniku Homoseksualisty[1] skręcamy w stronę Magna Plazy...". I jakoś tak dotarło, że większość miejsc, które wybieramy, do których jeździmy i w których jest fajnie, to miasta określane jako gay-friendly: Frankfurt, Berlin, Budapeszt, San Francisco i wreszcie Amsterdam. I tak naprawdę żadne z nas nie wiedziało, czy ta fajność i sympatyczność tych miejsc to efekt powyższego czy przyczyna.

[1] A Pomnika Homoseksualisty, przyznam, nie zrozumiałam. I gdyby nie tablica, bym nie znalazła. Spodziewałam się jakiegoś frywolnego posągu figuralnego z dwoma niedwuznacznie upozowanymi panami, a tu zamiast tego granitowy trójkąt. Udało mi się za to wzbudzić zainteresowanie w przepływających barką turystach, bo próbowałam zrobić zdjęcie pobliskiego mostu, kładąc aparat na kamieniach pomnika i próbując spojrzeć przez wizjer (a że musiałam się przy tym prawie położyć? Cóż).

Komentarze »

  1. siwa powiedział(a),

    26 października 2008 o 19:03:26

    Ha. Jednym z elementów zwiedzania NL za pierwszym razem było oglądanie gejów. Nie trafiłam na otwartą propagandę (smuteczek), aż na owym pomniku widzę Dwóch, w czułym objęciu, oba samece. Ożywiłam się, bo program wycieczki zrealizowałam, aż tu jeden mówi do drugiego z charakterystycznym akcentem Pana Czesia z Kabaraciku Olgi Lipońskiej:
    — Czeeekaj, może nam ktoś fotkę zrobi!
    I runął mój obraz gejów holenderskich. To import.

  2. Valwit powiedział(a),

    26 października 2008 o 21:21:48

    IIRC to trójkat dlatego że nazisci w ten sposób znakowali homoseksualistów.

  3. Zuzanka powiedział(a),

    26 października 2008 o 21:58:59

    Valwit, no wiem, że znakowali trójkątami, ale nie skojarzyłam, że to tak daleko w przeszłość idzie. Raczej o czymś współczesnym myślałam. Inna rzecz, że to dość znamienne, że naziści nienawidzi gejów.

  4. agg powiedział(a),

    27 października 2008 o 14:44:55

    coś w tym jest. SF ani Budapesztu nie widziałam, ale Berlin ma dużo wspólnego z Amsterdamem, Frankfurt chyba mniej, ale też lubię odwiedzać to miasto.
    Chyba to jest tak, że pewna atmosfera przyciąga nietypowych ludzi, a potem robi się sprzężenie zwrotne.

Dodaj komentarz