09 września 2008
Stinking Rose
Brzmi jak tytuł kiepskiego pornola, ale to bardzo przyzwoita (acz nieco specyficzna) restauracja. Mieści się na 325 Columbus Avenue, przecznicę za księgarnią City Lights Publishing, znaną głównie z tego, że czytywał tam swoje książki Kerouac (na głos publiczności, bo raczej nie po to, żeby sobie przypomnieć, co napisał). Restauracja jest specyficzna ze względu na specjalność - jej motto to "We Season Our Garlic with Food!", a chyba jedynymi podawanymi potrawami bez czosnku są napoje. W menu stoi, że miesięcznie zużywają ponad 3000 funtów czosnku i jestem w stanie w to uwierzyć.
Do świeżo pieczonego pieczywa dodawana jest pasta ze świeżego czosnku, roztartego z oliwą i pietruszką, a dla tych, co jednak się świeżego zapachu boją, jest Bagna Calda - ciepły pieczony słodki czosnek z oliwą i anchois (przyznam, że widok miseczki z kilkudziesięcioma ząbkami jest porażający). Nasz kelner wyglądał jak szczuplejszy Angelo Batista z "Dextera", a wnętrze to koszmar dla minimalisty - sufit obwieszony setkami butelek po chianti, a na ścianach setki czarno-białych zdjęć (ja cały czas jestem na rozdrożu między minimalizmem a przepychem i jednak na razie strona "dużo dużo ładnie" jeszcze wygrywa). Poza czosnkiem w słoikach, oliwą czosnkową i innymi przetworami z czosnku można dostać też koszulkę, więc BTDTGTT z prześlicznym napisem "Got garlic?" taką samą czcionką co thinkgeekowa koszulka z napisem "Got root?".
wonderwoman powiedział(a),
10 września 2008 o 07:10:25
czosnek- mniam.
(i śniadanie rozpocznę serkiem danio z ogórkiem i czosnkiem- słaba namiastka po Twoich doznaniach kulinarnych)
Zuzanka powiedział(a),
10 września 2008 o 07:11:31
Jogurt z czosnkiem dobry, w ogóle. I raita, mrrrr.
autumn powiedział(a),
10 września 2008 o 09:39:39
ale ciekawe miejsca odwiedzasz ;
) a ta restauracja …..mniam … zazdroszcze ;)