20 kwietnia 2008

Boris Akunin - Śmierć Achillesa

Umieszczony w * Czytam o 18:30:38

Ten Akunin już znacznie mniej. Fandorin wraca do Moskwy po pobycie w Japonii i trafia akurat na nagłą śmierć starego znajomego (błyskotliwie zauważyłam, że pewnie z poprzednich tomów, których nie czytałam), prywatnie bohatera Wszechrosji. Nie wierzy, że bohaterowi serce nie wytrzymało podczas erotycznych uniesień z pewną panną nieco lżejszych obyczajów (ale oczywiście z klasą, bo bohater by z byle kurwyzaną nie zalegał w łożnicy) i zaczyna śledztwo.

Znacznie mniej, bo zamiast śledztwa kryminalno-detektywistycznego jest polityczny thriller, gdzie trup ściele się gęsto, jest zły płatny morderca z tzw. przeszłością, a Fandorin wraz z wiernym, acz nieobeznanym w rosyjskich zwyczajach, sługą obrywają co chwila w kolejnych starciach z nastającymi na nich przestępcami. Dużo marzeń o czasach mocarstwowości, kiedy to Rosja była potęgą europejską (tak, również kosztem małego nadwiślańskiego kraju) mimo toczącego ją czerwia wewnętrznej zdrady.

Komentarze »

  1. amg powiedział(a),

    21 kwietnia 2008 o 19:14:20

    Zu, czytaj Akunina po kolei, bo inaczej nie łapiesz klimatu. Nie zarzucam, radzę, ale też jako fanka pewnie jestem nieobiektywna (jakby można było być).

  2. Zuzanka powiedział(a),

    21 kwietnia 2008 o 19:15:33

    Nie mam kompletu, kupuję, jak mi podleci tanio na Allegro. Klimat klimatem, ale mało mnie wciągają kwestie ruskich wojen, etosu wojskowego itp. Za mało kryminału, za dużo thrillera.

Dodaj komentarz