07 sierpnia 2007
Ciagle pada...
... na zmiane z falami upału. Wczoraj poszliśmy w turystykę - muzeum narodowe (impressive, but boring), Chang Kai Shek Memorial (impressive, but boring), Taipei 101 (like wow!) plus jedzenie w nastrojowej knajpce na szczycie góry i dla odmiany w trendi klubie (łazienka lustrzana jest pretty scary).
Taipei 101 robi cholerne wrażenie i wyglądem, i rozmachem. W środku 5-piętrowy mall (Stary Browar jest o, taki malutki; również wybór sklepów jest co najmniej imponujący - zaczynając od Versacza na Fendim kończąc, ceny niestety bardziej zachodnie), taras widokowy oszklony na 89. pietrze, otwarty (acz za prętami) - na 91. Oprócz tego, że Taipei 101 aktualnie posiada status najwyższego budynku na świecie, ma tez najszybszą windę - na 89 piętro jedzie w 35 sekund, lądowanie/start samolotu to przy tym pryszcz - uszy i zatoki odpadają, a mózg wycieka uszami (za to na suficie windy są błyskające światełka). Taipei i okolice z 91. pietra wyglądają jak SimCity - czysto i bez zapachu. Oglądaliśmy stamtąd zachód słońca, planujemy jeszcze pojechać zobaczyć Taipei z góry by night.
Jak trochę przestanie padać, idę do miasta. Bo na razie to tak konkretnie leje, a na dzisiaj miałam w planach leniwa wycieczkę po okolicy Zhongxiao Xinsheng (?), gdzie znalazłam knajpkę z kotyma (friends, not food) i angielskimi książkami.
agnus powiedział(a),
07 sierpnia 2007 o 12:01:49
To tamto w Dubaju, co jest jeszcze nieskończone, już jest wyższe.
Tak tylko nitpickuję, całkowicie by mi wystarczyła wycieczka na 101. :)
Zuzanka powiedział(a),
07 sierpnia 2007 o 17:42:19
Ano, na liście top high-raise jest ten dubajski (co, szejków ma być nie stać na coś lepszego niź pracujący naród of wherever?), ale dopóki nie skończą, będę mieć fun z wjechania na 101 (like wow, naprawdę).