Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu
Miałam dylematy, co zrobić, jak wybierze mnie firma, która niechętna jest całemu etatowi. Firma dylemat rozwiązała prosto, wysyłając mi zakończony kropką nienawiści email z rekruterskim bullshitem: Po etapie rozmów kwalifikacyjnych z przykrością informujemy, że niestety nie możemy zaprosić Pani do dalszego etapu rekrutacji. Pani dane pozostaną jednak w naszej bazie i pozwolimy sobie kontaktować się z Panią w sprawie podobnych stanowisk. Było nam niezmiernie miło spotkać się z Panią i życzymy Pani sukcesów w rozwoju kariery zawodowej.
Z wrodzoną gracją pominę komentarz o zabawie w ciuciubabkę z wynagrodzeniem; jakby wisiały widełki w ogłoszeniu, nie marnowałabym czasu.