Więcej o
Moje miasto
Cytadela.
Po trawie biegają kwiczoły (sprawdziłam u ekspertki) i drą się uroczo.
Bez. Pachnie. Można z niego zrobić zupę. Można, metodą Kopciuszka, obrywać po jednym kwiatku i zbierać w parasolu, ponieważ parasol nadaje się do trzymania zerwanych kwiatków idealnie. Tak rzekł Maj.
Nauczyłam się dzisiaj, że z jasnoty można wysysać nektar. Jak z nasturcji. I że to jasnota, a nie trochę inna pokrzywa.
Lemoniada z rozmarynem i odrobiną pomarańczy smakuje jak tabletka musująca.
W Umberto nie ma zasięgu, nawet jak personel wyjdzie za podwórko i macha czytnikiem, więc zalegam J. walor pieniężny.
Lubię, jak stykają mi się różne światy. K. spotyka J., dzieci się mieszają na kocach.
Trawa jest mokra, ale przyjemna dla bosych stóp.
Latają takie czarne jętki? ważki?, wyglądające jak mikrodrony.
I nawet jeśli trochę pada, to można się schować pod drzewem.
Kilkuletni młody człowiek na górce za Umberto wyznał jak rasowy katorżnik, że nosi te kamienie od szesnastu lat.
Piknik jest miły.





PS Pojemnik na piknik z Lidla - bdb (patrz pierwsze zdjęcie).
PSS Miałam to przemilczeć, ale tak - w trzeciej godzinie zdjęłam stanik.
Napisane przez Zuzanka w dniu Thursday May 1, 2014
Link permanentny -
Kategorie:
Maja, Fotografia+, Moje miasto -
Tag:
cytadela
- Komentarzy: 11
Trzy kwartały - od Bukowskiej (tam ślepa i zamieniona w parking) przecina Jackowskiego i Szamarzewskiego, wychodząc na Pasaż Jeżycki i budowany tuż obok Nobel Tower. Najbardziej lubię środkowy odcinek, z pięknymi kamienicami; wprawdzie po obu stronach bogato zastawiony samochodami, ale kolorowe bramy, bogactwo detali i urocze zwieńczenia dachowe. Zniknęła, mam wrażenie, spotkana w ubiegłym roku Haneczka, logo widziałam bodajże w miejscu dawnej Pierogarni na Libelta, znalazłam za to obiecujący studencki barowo-mleczny Nóż i Widelec.
Jak to na Jeżycach, zabytkowa zabudowa miesza się z okrutnymi szyldami - lecznicę homeopatyczną dla zwierząt pokazywałam już na fb.
GALERIA ZDJĘĆ (również inne ulice).
Napisane przez Zuzanka w dniu Friday April 25, 2014
Link permanentny -
Kategorie:
Fotografia+, Moje miasto, Projekt Jeżyce
- Skomentuj
[17.04.2014]
Nie byłam jeszcze wiosną w Ogrodzie Dendrologicznym. Wcześniej byłam słoneczną, rozświetloną jesienią, a jeszcze wcześniej upalnym, leniwym latem. Za każdym razem mnie bawi odkrycie, że tuż przy ruchliwej Niestachowskiej, gdzie albo się pomyka 80 km/h, albo stoi w mozolnie pełznącym korku, jest cisza, zieleń i gęsta trawa. Rododendrony, magnolie, platany i paproć, która przypomina konspirujących obcych. Lubię paproć. Maj wbrew biologii zrywał mniszki i ofiarnie sadził ich płatki w ziemi, chociaż nie miał specjalnie nadziei, że mu coś z płatków wyrośnie.
GALERIA ZDJĘĆ.

[EDIT: Bohaterka nie spodziewała się, że od stycznia 2016 do maja 2018 będzie codziennie wchodzić do pałacu w celu zarobkowym. Poza urlopami.]
Napisane przez Zuzanka w dniu Thursday April 17, 2014
Link permanentny -
Kategorie:
Maja, Fotografia+, Moje miasto -
Tagi:
ogrod-botaniczny, solacz
- Skomentuj
[11.04.2014]
W tym roku miasto zakwitło bratkiem i tulipanem. Na Rynku ubogie stragany przedświąteczne i - ponieważ wiosna w tym roku łaskawa (sprawdzić, czy akurat nie pada grad) - ogródki piwne. Lubię co roku zobaczyć, co się zmieniło po zimie. Czy Golem dalej stoi na Alejach Marcinkowskiego (stoi), czy jest już woda w fontannie z żabami (nie) albo w studni z lewkiem pod Biblioteką Raczyńskich (dalej nie) oraz czy na nowym kwietniku przy placu Wolności coś się pojawiło (tak). I niebo. Na zmianę błękitne i z obłokami albo - jak wczoraj - kobaltowo-sine, kontrastujące ze świeżą, mocną zielenią świeżych liści. Niebo ma ode mnie lajka.












[Miasto Know-How*]
Napisane przez Zuzanka w dniu Wednesday April 16, 2014
Link permanentny -
Kategorie:
Fotografia+, Moje miasto
- Komentarzy: 1
[13.04.2014]
Ostatniego dnia wystawy w poznańskiej Palmiarni przypomnieliśmy sobie o motylach. Motyle były i martwe, w gablotach (i tak warto, bo obłędnie dużo, piękne, ogromne, o takich kolorach, że), i żywe. Żywe wprawdzie wystrzępione, ale siadały na człowieku, macały trąbką, pożywiały się na rozłożonych plastrach cytrusów i nawet próbowały się przemycić na mojej torbie, kiedy wychodziłam z osiatkowanego zakątka. Maj zachwycony, aczkolwiek kiedy motyl wczepił jej się łapkami w palec, widziałam przestrach. Bo umówmy się, motyl jednak z bliska jest dość przerażający.
GALERIA ZDJĘĆ. A niebawem o samym parku Wilsona.
Napisane przez Zuzanka w dniu Monday April 14, 2014
Link permanentny -
Kategorie:
Maja, Fotografia+, Moje miasto -
Tagi:
park-wilsona, palmiarnia
- Komentarzy: 3
[13.04.2014]
Park Wilsona (tu, jakbyście zapytali, pół Poznania odpowie "chyba Kasprzaka, tej") to niegdyś ogród botaniczny, teraz już został typowym parkiem, aczkolwiek z resztkami zabytkowej infrastruktury. Dopiero się budzi po zimie, chociaż już zaczynają kwitnąć bzy, a magnoliom powoli opadają płatki. Najbardziej zachwycają mnie jednak kamienice otaczające park - przy Matejki i Berwińskiego, zwłaszcza jeśli widać je zza świeżych wiosennych liści. Maj ganiał gołębie, robił za syrenkę na kamieniach, po czym się zmęczył. Trochę.


GALERIA ZDJĘĆ.
Napisane przez Zuzanka w dniu Sunday April 13, 2014
Link permanentny -
Kategorie:
Maja, Fotografia+, Moje miasto -
Tag:
park-wilsona
- Komentarzy: 3