Menu

Zuzanka.blogitko

Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu

Mgła za oknem

Chciałam odpocząć od morderstw, śledztw i świata przemocy, wyciągnęłam więc wczoraj z półki comfort food dla głowy - "Dolinę Muminków w listopadzie". Do tej pory co roku przechodziłam do porządku nad tym, że Paszczak miał ciężką depresję, że Wuj Truj miał Alzheimera, Filifionka nerwicę, Homek był sierotą spragnionym domowego ciepła, Włóczykij uciekał od siebie, Mimbla nie umie przyznać się do tęsknoty za małą siostrą, a wszyscy podążali do doliny Muminków jak do raju, gdzie miała na nich czekać kawa na werandzie i spojrzenie kogoś bliskiego. W tym roku, kiedy siedząc przy Maju taplającym się radośnie w wanience, głośno czytałam, starając się skorzystać z tego, że delikwentka nie może z wanny uciec i zabrać mi książki, dotarło do mnie, że to może być równie dobrze książka o żałobie. O tym, że mieszkańcy tego pustego, ciemnego i pełnego uśpionych sprzętów domu już nie wrócą, bo nie mogą. Że zostali tylko w myślach tych, którzy przyszli. A ci, co zostali, czekają na próżno i wreszcie wpadają na jedyny sensowny pomysł, żeby wzajemnie dla siebie samych stworzyć namiastkę rodziny Muminków. Żeby przestać tęsknić, zapełnić brak i iść dalej.

Tak, też sobie comfort book znalazłam, wiem. Ale nawet w takim ciepłym i słonecznym listopadzie tęsknię za fotelem na werandzie, za kocem chroniącym przed zimnem, za gromadzeniem w głowie zapasów na zimę. Za możliwością zapadnięcia się we własne myśli, braku poczucia, że trzeba wstać, iść i być gdzie indziej. Zawsze myślę o tym, żeby być gdzie indziej, gdzie lepsze światło i więcej drżenia liści. Ale ciężko tam dotrzeć, bo trzeba się zatrzymać i przejść kawałek, a ja zawsze jestem spóźniona, chociaż kilka minut niczego by nie zmieniło.

Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek listopad 3, 2011

Link permanentny - Kategorie: Czytam, Fotografia+ - Komentarzy: 6

« Jo Nesbø - Karaluchy - Josephine Tey - Bartłomiej Farrar »

Komentarze

Joanna

Ech, muminki są cudowne, zabawne, refleksyjne, smutne. Choc ja lubie nie tylko ksiązki, ale też serial. Zarówno ten z japonską animowacją i rewelacyjnym polskim dubbingiem, jak i ten stary 'lalkowy' polski. Choc ten ostatni jest dosc dołujący i mroczny, jak dla mnie przynajmniej;)
No i jest jeszcze komiks...
Tak! Long live muminki!;)

Joanna

...animowacją...hmmm???;)

Kasia

Ja teraz czekam na ten moment w listopadzie, żeby w końcu wyciągnąć te Muminki. Ale jeszcze jest za mało deszczu, za mało mgły i za mało tej mokrej, ponurej listopadowej jesieni na nie. Ogrzewanie wyłączone, więc nie mogę się owinąć kocem i fotel do grzejnika przysunąć...

wonderwoman

lubię muminki za to, że im starsza jestem, tym więcej w nich znajduję. choć wiem, to nie cohelo (harhar) a jedynie książeczka dla dzieci

Anonim

"braku poczucia, że trzeba wstać, iść i być gdzie indziej". mam to.

ds

to ja byłam a nie Anonim

Skomentuj