28 kwietnia 2010
Bąbelki! Moje bąbelki!
Nie wiem, kto był bardziej zachwycony - Maja, koty czy ja.
I tak trochę z poczucia obowiązku - Starbucks w Poznaniu. Mam kubeczek, misja zakończona. Wrócę, jak przewalą się te tłumy. Nie jestem zachwycona - miejsce ciasne, bardzo "przechodnie", nie nadaje się na zjedzenie spokojnego śniadania czy innego przekąskowego brunczyku. Wokół jest więcej miejsc, w których przyjemniej.

zofia powiedział(a),
28 kwietnia 2010 o 23:54:30
tez sie skusze na kawe ja tłumy wreszcie znikna... na razie ciagle kolejka ;)
stardust powiedział(a),
29 kwietnia 2010 o 03:18:40
Nie cierpie starbucksa jak zarazy. Nawet jakby darmo dawali kawe i jeszcze do niej doplacali to i tak nie polubie. Od poczatku nie lubilam, ani mi tam nic nie smakuje, ani mi sie nie podobaja te "niby" kawiarnie.
wonderwoman powiedział(a),
29 kwietnia 2010 o 08:21:29
a mi kawa w starbucksie smakuje, i również poczekam aż tłuszcza zniknie :)
Zuzanka powiedział(a),
29 kwietnia 2010 o 09:56:18
@Stardust, czemu? Ja tam lubię. Miewają fajne kawy (ale nie jestem specjalną smakoszką) i dobrze się sprawdzają w obcym miejscu na poranny rozruch, jak nie ma w okolicy nic typowo śniadaniowego. Taki kawowy McDonald, wiem, czego się spodziewać.
agg powiedział(a),
30 kwietnia 2010 o 20:59:15
Jeśli chodzi o brunczyk, to problem z polskim Starbucksem jest inny:
niejadalne jedzenie. Ja naprawdę nie jestem wybredna, ale ani kanapka, ani sałatka, ani nawet czekoladowa mufinka - nie. No nie smakowało mi. Lepsze sałatki już są w KFC obok.
Kawa espresso też niedobra. I nie, to nie jest snobizm smakowy. Espresso w Coffee Heaven lubię. Kawa z mlekiem zapewne lepsza.
Zuzanka powiedział(a),
30 kwietnia 2010 o 21:06:51
Nie próbowałam, obmacam przy okazji. Na Tajwanie nie bardzo było można znaleźć rano jakieś knajpy typowo śniadaniowe i świeża kanapka czy kawałek ciacha do kawy było miłym akcentem zachodnim.