27 stycznia 2010
Krystyna Siesicka - Przez dziurkę od klucza
Nie pamiętam, jaki był mój pierwszy odbiór tej książki, ale teraz zawiało dydaktycznym smrodkiem jak z kanalizacji (plus dobiegł zefirek fetorku socjalistyczno-ideologicznego). Niby to obyczajowe scenki z życia rodziny - zabiegana babcia, trzymająca dom pracowitą ręką, wiecznie nieobecny ojciec (z nieodłączną popielniczką na biurku), podobnie nieobecna matka (która ma chorą wątrobę, a opycha się bigosem), starsza córka z mężem i dzieckiem i młodsza - główna bohaterka scenek - Joanna, tak na oko licealistka. W roli dochodzącego jest przedsiębiorczy student filologii egzotycznej, który przyszedł umyć okna i tak został, bo babcia świetnie gotuje. Cała fabuła książki zasadza się na tym, żeby głupawą, roztrzepaną i niezborną Joannę (a po części i starszą Oleńkę, która mimo męża i dziecka też nie przejawia chęci do gospodarstwa domowego) nauczyć gotować, sprzątać, prać i czyścić, przez co po odfiltrowaniu polewy socjologicznej pozostaje poradnik domowy, krojony na modłę lat 60. A to jak zrobić świeży chleb ze starego, jak wyczyścić dywan kiszoną kapustą, jak zrobić wykwintne dane z serdelków czy "rybę" w galarecie z resztek mięsa. Miejscami zabawne.
nielot powiedział(a),
27 stycznia 2010 o 14:04:11
To był Filolog Orientalny. ;-/
Zuzanka powiedział(a),
27 stycznia 2010 o 17:40:45
Pardąsik. Zgrzytał mi ten egzotyczny, ale książka została w sypialni i nie chciało mi się iść sprawdzić.
wonderwoman powiedział(a),
27 stycznia 2010 o 18:33:27
och, ja czytalam "bądź uprzejmy na co dzień i od święta" ostatnio znalazłam, chciałam odświeżyć wspomnienia i wymiękłam. jak w przytoczonej przez ciebie książce: fetor socjalistyczno-dydaktyczny, na który jestem chyba za stara, a całość sprowadza się do tego, by mówić "dzień dobry", myć się i codziennie zmieniać skarpetki.
boję przypominać sobie "ucho od śledzia", "chłopak czy dziewczyna" itp. ;)