01 stycznia 2010
Breaking Bad
Przeraźliwie smutny serial o handlu narkotykami. Takie Weeds, ale na poważnie i tragicznie. Walter, 40-letni nudny nauczyciel chemii w liceum (charyzma --), dorabiający sobie na myjni samochodowej (obciach ++), z niepełnosprawnym synem i żoną w ciąży (wydatki ++, stres ++) dowiaduje się, że ma zaawansowanego raka płuc (hit points --). Nie ma też pieniędzy (sanity --). Przypadkiem spotyka młodego handlarza narkotyków i wpada na pomysł, jak zarobić odpowiednio dużą stertę pieniędzy, żeby zapewnić byt rodzinie, kiedy niebawem umrze. Bo wprawdzie nauczycielem jest słabym, ale całkiem sprawnie robi metamfetaminę z dostępnych składników. Im dalej w las, tym bardziej zaplątuje się w podwójne życie i z odcinka na odcinek jest ryzykowniej, tym bardziej że jego szwagier to jeden ze sprawniejszych agentów DEA.
Absolutnie obłędne pejzaże Nowego Meksyku, dużo ładnego i szerokiego filmowania nieba, co dość ostro kontrastuje z krwią, co się leje szeroką smugą. Serial do tego moralnie ciężki, bo z jednej strony siedzę i kibicuję choremu człowiekowi, z drugiej wybory, jakich dokonuje, nie są akceptowalne. I jak w Weeds Nancy czasem obrywała od życia, ale na końcu zawsze wychodziła w pantofelkach na obcasach, tak tu nie jest powiedziane, że pojawi się jakieś spektakularne nieszczęście. Dodatkowo w większości odcinków pojawia się formuła pokazywania pointy odcinka, a potem dopiero widać, jak do tego doszło; łatwo o zmyłki i cliffhangery.
amg powiedział(a),
04 stycznia 2010 o 22:47:09
Nie wiem, dokąd dooglądałaś, ale robi się coraz mniej pozytywnie (w sensie wydźwięku, serial jest doskonały i czekam na 3. serię). Nie jest to wielki spoiler, co mówię, ani to: jedna scena robi więcej dla anti-drug movement niż rok pogadanek.
Zuzanka powiedział(a),
05 stycznia 2010 o 16:56:46
Dojechałam do końca 2. serii. A scen z a-d-m to więcej, pytanie, czy dotrą do właściwych ludzi ;-)