15 grudnia 2009

W poczekalni

Umieszczony w * Z głowy, czyli z niczego o 19:51:41

... młody ojciec czteromiesięcznej Mai zwierzył się nam, że chciał dać córce na imię Nel, ale żona nie pozwoliła.

Komentarze »

  1. Manveru powiedział(a),

    15 grudnia 2009 o 20:04:29

    ...to od Nelly? _TEJ_ Nelly? Oj...

  2. Tores powiedział(a),

    15 grudnia 2009 o 20:33:04

    Od Nelly? A czemu nie od Stasia??

  3. wonderwoman powiedział(a),

    15 grudnia 2009 o 20:56:26

    Nel to płaczliwa beksa (tak wie, masło maślane), a Nelly jest szalona. Nie dziwię się, że żona nie pozwoliła ;-)

  4. Beata powiedział(a),

    15 grudnia 2009 o 23:36:42

    to mógł jej dac na drugie:)

  5. Theli powiedział(a),

    16 grudnia 2009 o 11:27:21

    A kto rejestrował imię w urzędzie? W mojej rodzinie są dwa przypadki, gdy tatuś rejestrując ,,zapomniał'' co z żoną ustalili i się,,pomylił''. Choć, 1 to może rzeczywiście zapomniał ;)

  6. Ika powiedział(a),

    16 grudnia 2009 o 12:02:25

    Taaaak, zdarza się że mąż zapomni albo nawet wręcz nie uwierzy żonie jak dziecię ma mieć na imię ;-)

  7. silver powiedział(a),

    16 grudnia 2009 o 18:38:06

    Niezależnie od wersji widać, że obydwoje rodzice chcą mieć jeszcze syna ;)
    A czy będzie Stanislaus czy Gustavus to już mniej ważne :)

Dodaj komentarz