18 listopada 2009
2 zł
Mijaliśmy ją przez lata w drodze na przystanek autobusu do miasta. Mieszkała (i mieszka) w okolicznym starym postpegeerowskim bloku, zwanym Manhattanem. Szczupła, z dość zniszczoną twarzą, trudno powiedzieć, ile ma lat (ale nie zdziwiłabym się, gdyby wyszło, że jest młodsza ode mnie), często z mężem pod rękę. Zwykle palili papierosy. Przez jakiś czas miałam wrażenie, że jest w ciąży, ale nie widziałam jej potem z wózkiem, więc może mi się wydawało (albo stoi za tym jakieś nieszczęście). Zwracałam na nią uwagę głównie dlatego, że źle się czułam w związku z sytuacją sprzed kilku lat. Dość świeżo po tym, jak się wprowadziliśmy, zadzwoniła do drzwi, oznajmiła, że jest naszą sąsiadką i poprosiła o pieniądze na chleb, mówiąc coś o pogrzebie teścia, gościach, że nagła sytuacja. Teraz już nie pamiętam, czy rzeczywiście nie miałam gotówki w domu (możliwe, rzadko miewam), czy wyglądała na osobę, której brakuje do flaszki, a nie do chleba - dość, że nie "pożyczyłam". Trochę gryzło mnie to przez lata za każdym razem, kiedy ją i jej męża spotykałam.
Wczoraj zaczepiła mnie, kiedy szłam na spacer. I poprosiła o złotydziesięć, informując, że nie zamierza mi wciskać kitu, że to na chleb, bo tyle jej do paczki papierosów brakuje. Za 2 zł kupiłam sobie po latach czyste sumienie.
Theli powiedział(a),
19 listopada 2009 o 09:59:35
Ej, Zuzanka. Pani naciągaczka, która wykorzystuje całe osiedle i okolicę (a to pieniądze, a to telefon, bo musi zadzwonić, a to podwiezienie do miasta, a to wyprosi piwo (+ drugie na drogę)), a ty mówisz o wyrzutach sumienia? To chyba ona przestała je mieć, skoro mówi wprost, zamiast kręcić.
diesel powiedział(a),
20 listopada 2009 o 06:18:09
Ja wiem czy zaraz wyciagarka???
Ja tez ide do sasiada kiedy mi srobka, jakis kawalek materialu, plynu zabraknie. Tak samo pomoge lub sobie pomagamy przy kreceniu samo-,motocyklowym...
A nastepny sasiad Wloch, to wiemy ze dobre wino ma i hmm zawsze jakas "Pasta" jest do przegryzioena.
A po centy lub euraki do papierosowego Automatu, ja wiem chyba sie tak dokladnie nie rozliczamy.. Fajki ktos kupi i se leza iwszyscy pala az sie skoncza ....
Theli powiedział(a),
20 listopada 2009 o 10:03:33
Nie nie nie, to nie ten typ sympatycznego sąsiada, z którym nawzajem sobie pomagacie i mówicie ,,dzień dobry'' z uśmiechem. To nie zawsze trzeźwa pani, która woli prosić nieznajomych, bo za drugim razem nie uwierzą.
Obcy powiedział(a),
08 grudnia 2009 o 12:44:18
Ha, mnie też kiedyą własnie ona zaczepiła. Było ciemno i z początku nie wiedziałem, ze jest lekko wstawiona. Tak czy inaczej dałem jej skorzystać z telefonu. Twierdziła, że mąż ją wywalił za drzwi...
Nie musiałem kupować "czystego sumienia" po latach. Co oczywiście nie znaczy, że pierwszy rzucę kamieniem.
Zuzanka powiedział(a),
08 grudnia 2009 o 14:50:40
Ja jednak cały czas myślałam, że każdemu się może zdarzyć gorszy okres. Tyle że 8 lat to jednak kawał czasu na wyjście z gorszych chwil.