11 listopada 2009
Jednak jestem dzika
Dzień jak co dzień. Najpierw Zawilcowa, potem albo Wiosenna, albo Promienista (Bajkowa jeszcze rokuje, bo ma asfalt). Na ramieniu zawieszony aparat. Zaczepił mnie stojący pod jednym z domów mężczyzna z plecakiem. I zaskoczył propozycją, że zrobi mi zdjęcie. Podziękowałam, że nie (strasznie ubawiłam argentyńskich kontrahentów swoim pewnym "No, gracias"; uznali, że przeżyję sama w krajach latynoskich) i zwiałam. Sama się sobie dziwię, przyznam. Miałabym zdjęcie.
niesluch powiedział(a),
12 listopada 2009 o 00:03:28
Bo to zawsze tak jest, że ci co czynią zacne zdjęcia sami za nic nie chcą być fotografowani. o.
Zuzanka powiedział(a),
12 listopada 2009 o 00:04:19
Ja lubię. Ale chyba niechętnie oddaję aparat w czyjeś ręce.
Bastet-milo powiedział(a),
12 listopada 2009 o 09:26:59
Ja to rozumiem. Też pewnie bym nie oddała canona w ręce obcego faceta.
Valwit powiedział(a),
12 listopada 2009 o 20:44:49
Miałabyś zdjęcie, albo nie miałabyś aparatu.
Zuzanka powiedział(a),
12 listopada 2009 o 20:47:18
@Valwit, na mojego oskubanego D50 to jednak chyba już nikt by się nie połaszczył. Poza tym pan wyglądał na porządnego. Prędzej na lowelasa sucholeskiego niż na fana optyki.