05 września 2009
Terry Darlington - Z wąskim psem do Carcassonne
Whippety to takie małe, wąskie charty. Według autora są tchórzliwe, nie lubią pływać, uwielbiają skwarki[1], pierdzą, szybko biegają i zdecydowanie nie nadają się na towarzysza wyprawy wąską barką rzeczną[2] ze Stone w Wielkiej Brytanii do Carcassonne we Francji, tuż przy brzegu morza Śródziemnego. Terry i Monica, starsze małżeństwo, od kilkudziesięciu lat pływają po angielskich kanałach, ale - wbrew ostrzeżeniem znajomych i rodziny - chcą przepłynąć kanałem La Manche do Francji (niebezpiecznie!), a potem w dół Rodanem do celu (również niebezpiecznie). Po drodze są zachęcani i zniechęcani, wpadają w depresję i hurraoptymizm, trafiają na ludzi miłych i pomocnych oraz zupełnych matołów, a whippet Jim skutecznie pozwala na przełamywanie pierwszych lodów w każdym nowym miejscu. Bardzo miła leniwa wakacyjna lektura, można na podstawie kolejnych miejsc planować wakacje (aczkolwiek rzecz rozpoczęła się w 1998 roku, nie przywiązywałabym się do pomysłu traktowania opowieści jako przewodnika).
Mimo tego czytało się topornie - wiadomo, ostatnio okoliczności przyrody niesprzyjające, ale mam wrażenie, że to również zasługa tłumaczenia i redakcji (bo korekta to na 100% przysypiała w trakcie). Do tego brakowało mi zdjęć, zwłaszcza że Terry opisuje, co fotografował, a miejsca, w których był, są malownicze. Na szczęście dobra Bogini dała internet i zdjęcia z wyprawy francuskiej można obejrzeć na stronie wyprawy.
[1] Skwarki?! Ma ktoś oryginał? Czym ci dziwni ludzie psa naprawdę karmili? Chipsami? Chrupkami? Smażonym bekonem?
[2] Ozdobioną gustownymi kwiatuszkami, a jak.
KAnusia powiedział(a),
05 września 2009 o 20:13:12
Napaliłam się swego czasu na tą książkę, ale zaczęłam czytać i wymiękłam już przy pierwszym rozdziale, właśnie przez tą toporność tłumaczenia. Jeśli cały czas jest równie drętwo, to ja nie wiem, czy chcę temu dawać szansę, może lepiej sobie oryginału poszukam... :/
Zuzanka powiedział(a),
05 września 2009 o 20:14:28
Niestety, poza paroma gładszymi momentami jest drętwo.
Daga powiedział(a),
06 września 2009 o 21:36:43
Mam, mam! Mam oryginal. Niestety nie pod reka, ale o ile dobrze pamietam, to karmili pork scratchings. Zasadniczo (o zgrozo! choc tubylcy niczym mnie nie zdziwia) jest to ludzka karma :-) De gustibus...
Styl oryginalu jest bardzo hmmm... oryginalny, fabula toczy sie jak nurt rzeki (albo kanalu) i nie wierze, ze da sie to ladnie przeniesc na polski. Tlumacz musialby byc geniuszem.
Polecam druga czesc 'Narrow dog to Indian river'.