25 grudnia 2008
On the second day of Christmas
... dalej nie lubię dotykać się do surowego ciasta. Dlatego upiekłam chleb z tymiankiem (podhalański z torebki z Piotra i Pawła) metodą kompromisu, pozwalając maszynie ugnieść i wyrosnąć, po czym w pojemniku z maszyny przekładając do piekarnika, gdzie chleb ma skórkę i lepiej wyrasta.
Potem na specjalnie życzenie telewidzów upiekłam brownie, które miało tę niebagatelną zaletę, że wystarczyło wrzucić wszystko do miski i zmiksować, a dodatkowo w kartoniku z Lidla znalazła się jednorazowa forma do pieczenia. Zakładam, że powstały mini-zakalec to efekt zamierzony. Brownie i lody Häagen-Dazs o smaku wanilli, toffi i brownie na wieczór na seans drugiego sezonu IT Crowd.
Pierniczki z przepisu siwej zmiękczyłam skórką z jabłka (wedle zaleceń Matkipolki), a ponieważ miałam lukier i barwniki spożywcze, polukrowałam. Nauka na przyszłość stąd taka, że czerwony z zielonym wygląda bardzo psychodelicznie, zwłaszcza na pierniczkach w kształcie kota. Jak wygląda zestawienie żółtego i niebieskiego lukru (IKEA?) zobaczę, jak te wyschną.
A Burszyk z Szarszykiem... jak widać. O epizodzie z barszczem już zapomniałam.
wonderwoman powiedział(a),
26 grudnia 2008 o 13:10:11
ale Burszyk i Szarszyk wyładniały… Przedtem były milusie, jak to małe kotki, ale teraz robią się z nich koty dorosłe i takie śliczne… A Burszyk, to na tym zdjęciu jak rasowy tygrys- w cętki :)
Zuzanka powiedział(a),
26 grudnia 2008 o 13:59:50
Duże koty są, za trzy dni kończą pół roku.
kavala powiedział(a),
01 stycznia 2009 o 18:26:40
A myślałam, że tylko ja ciasta urabiać nie mogę ;)