10 czerwca 2008
Taksówkarze
To całkiem odrębny naród jest. Mówią innym językiem, wierzą w inne rzeczy i do tego są potwornie sfrustrowani. Wczorajszy staruszek wprawdzie nie chciał mnie zabić, ale przez całą drogę narzekał, że jest tak strasznie gorąco, że mu trawa schnie na działce, a na moje nieśmiałe sugestie, że mógłby podlać, oburzony mnie opieprzył, że kto za tą wodę i prąd na to podlewanie zapłaci? No kto? Przecież on na to więcej wyda, niż ta trawa jest warta. I to wszystko wina ludzi, bo się nie modlą. Jakby się modlili, to by popadało. A poza tym to szkoda, że nie ma już Breżniewa, bo na Breżniewa można zawsze wszystko złe zwalić. A tak to na kogo to nie ma. Nie lansowałam modnej tezy, że na Kaczyńskiego, bo pan wyglądał bardziej na PiS, jak nie na okolice radia Maryja.
wonderwoman powiedział(a),
10 czerwca 2008 o 08:42:54
hehe. nie ma to jak konsekwencja…
mikowhy powiedział(a),
11 czerwca 2008 o 08:29:13
Jak zawsze miło się czyta. Czy to o trawie, taksiarzu czy śniadaniach gdzieś tam.
A na cenę benzyny nie narzekał? – jakiś dziwny
Zuzanka powiedział(a),
11 czerwca 2008 o 08:31:18
Na benzynę akurat nie, ale na banki, co to od czterech lat ślą listy do jego zmarłej żony (mimo że zaniósł akt zgonu) i że zaproponowali mu włożenie pieniędzy w fundusz na rok, a teraz nie może wypłacić, bo straci. Akurat też uważam, że banki śmierdzą skisłymi jagodami, więc się nie nabijam w jakiś znaczący sposób.