01 czerwca 2008
Weranda bis, czyli Zielona
Oprócz Werandy na Świętosławskiej jest i druga Weranda - w Pasażu Niebieskim (wejście od Paradewskiego).

Wracałam z Politechniki w piątek, utknęłam w korku z kołorkerami i zdezerterowałam w okolicach ul. Grobla mimo iż w samochodzie była klimatyzacja, a na zewnątrz zdecydowanie jej nie było. Nowy most Św. Rocha wygląda jak w prawdziwej Eurpie, a dodatkowo chodzą po nim piękne studentki. Lubię okolice Garbar, mimo że są okrutnie zaniedbane i biedne takie.

Z okazji Dnia bez Stanika poszłam do avocado po kolejną czekoladową Creole (toż to aż nie fair, żeby taki fajny sklep był 50 metrów od pracy TŻ).
Caffe Zielona Weranda ma szersze menu - oprócz kaw, herbat, kanapek, sałatek, grzanek i ogromnych porcji ciasta, mają też dania bardziej obiadowe (ale już z tych bardziej drogich). I ładne panie. I wróbelki, którym można rzucać okruszki chleba (kanapka morska z łososiem, melonem, ananasem i czarnym chlebem - ciekawa).

KAnusia powiedział(a),
01 czerwca 2008 o 23:24:12
Ładnego pana też mają. Tylko szkoda, że zarówno panie, jak i pan, tak trochę za mało zainteresowani klientami byli, jak my tam byli. Za to focić nie pozwolili (za późno, mwahahaha), w przeciwieństwie do werandowej Werandy, gdzie nikt nawet nie prychnął na mój aparat :)
Zuzanka powiedział(a),
01 czerwca 2008 o 23:27:52
Z kolei mnie pogonili z Werandowej Werandy, a tu słowem nikt nie zwrócił uwagi. I jedzenie przynosili szybko.
wonderwoman powiedział(a),
02 czerwca 2008 o 07:46:49
a desery w tej werandzie. mmmm. palce lizać.
Andzia powiedział(a),
22 stycznia 2009 o 06:03:09
Gdy słyszę „zielona weranda”, to od razu przypomina mi się pierwsza randka z moim obecnym mężem. Dla mnie to magiczne miejsce, bo tam wszystko się zaczęło…
Jeśli chodzi o obsługujące, jak i menu – nie mam nic do zarzucenia!
Chociaż mogłoby być taniej ;)