23 maja 2008

Bałagan

Umieszczony w * Moje miasto * Nie czytać, nie oglądać * Z fotkami o 23:39:21

Nie cierpię bałaganu i tego, że wprowadza zmiany. Dzisiejsza wizyta w IKEI wkurzyła mnie niemożliwie, bo jak to tak - remont?! Wszystko poprzestawiane, ścieżki, którymi można było się spokojnie przemieszczać bezpośrednio do ikeowego bistro i części kuchennej, którą kocham chyba najbardziej, zniknęły. I zniknęło samo bistro, co uważam za zamach na mój żołądek. I sklepik zmniejszony o połowę. Normalnie rozczar. I jakbym nie zobaczyła, że w hotelu Rzymskim jest menu szparagowe[1] i bym pojechała do IKEI głodna, to normalnie nie wiem, co by się stało. Głodna bym pewnie była.

Bardzo mnie rozczulił pan w TV, który hodował w worku pod koszulą kangurzątko. Doskonały przykład, że natura niezbyt sprawnie sobie poradziła z podziałem na płcie i cyklami rozwojowymi.

[1] Ze szparagami mam ten problem, że nie wiem, czy je lubię. Ugotowałam kilka razy, wyszły średnio, ale cały czas uważam, że to może wada wynikająca z mojej nieumiejętności gotowania. Z kolei żarcie knajpiane pokazało, że smak jest ok, tylko same szparagi jednak niekoniecznie aż tak rewelacyjne. I restauracja w hotelu Rzymskim bez rewelacji, co mnie trochę rozczarowuje. Często przechodziłam, zerkając przez zasłonki do środka, oglądając majaczące w półcieniu stoliki i zastanawiając się, czy tam fajnie. Trochę się nie da zrobić ładnego rzymskiego wnętrza za pomocą kafelków i fontanny na środku sali. Całość wygląda na taki ciut lepszy bar mleczny. A szparagi - cóż, wolę cebulę.

Komentarze »

  1. rozie powiedział(a),

    24 maja 2008 o 10:16:57

    Ten remont w Ikei to się ciągnie już z miesiąc-dwa, w takim razie. I ciągle w tym samym miejscu grzebią. Znaczy stoisko kuchenne wyłączone. I nie mam osełki przez to. A tępe noże to nie jest to, co tygrysy lubią.

  2. Zuzanka powiedział(a),

    24 maja 2008 o 10:39:29

    Dawno nie byłam, myślałam, że skończyli. Chyba pierwszy raz od nie-wiem-kiedy wyszłam z IKEI z pustymi rękami (tak to zwykle z jakimś cydrem czy inną tartą migdałową wychodziliśmy).

  3. rozie powiedział(a),

    24 maja 2008 o 12:17:33

    No ja wtedy pojechałem po fotel, który był (i działa). Natomiast nie udało mi się kupić przydatnych drobiazgów do kuchni (na pewno nie chodziło tylko o osełkę, ale reszty nie pamiętam). Przykre, że likwidują na tak długo najpotrzebniejszy dział a jakieś wyposażenie salonu itp. nadal otwarte. Dobrze wiedzieć, że nieczynne. Miałem po noże jechać.

  4. Zuzanka powiedział(a),

    24 maja 2008 o 12:19:56

    Osełkę dobrą teść nam kupił w Grube http://www.grube.pl/ (na wylotówce na Koszalin, zaraz koło wiaduktu na Suchy Las), aczkolwiek nie wiem, czy sprzedają w sposób niezwiązany z lasami państwowymi.

  5. rozie powiedział(a),

    24 maja 2008 o 12:36:42

    Dokładnie chodzi mi o taką: http://www.ikea.com/pl/pl/catalog/products/57145296 – rodzice mają jedną, działa, prosta w obsłudze, przez kilkanaście lat się nie zużyła. Czego chcieć więcej?

  6. Zuzanka powiedział(a),

    24 maja 2008 o 12:52:31

    To ta z Grubego (Fiscarsa) wygląda analogicznie :> (ach, to zamiłowanie do drogich gadżetów ;>)

Dodaj komentarz