07 lutego 2008

Wzięłam sobie wolne

Umieszczony w * Koty * Z głowy, czyli z niczego o 15:20:14

Na kota. Bo kot nie ji. Szczęśliwie po wspólnej drzemce dał się przekonać do skłusowania kawałka tuńczyka. Fajnie się siedzi w domu, mniej fajnie, że za oknem jest ohydnie buro, potem trochę jaśniej, ale dalej buro, a po południu dla odmiany zaczyna się ściemniać na jeszcze burzej. I wieje. Czy ja już wspominałam, że nie głosowałam, żeby przez pół roku było tu zimno, mokro i obleśnie? Chcę dom z ogórk^Wogródkiem, słońce, leżaczek pod mym liściem, basen i świeże truskawki z grządki. Dziękuję.

Komentarze »

  1. Bastet-milo powiedział(a),

    07 lutego 2008 o 15:24:54

    Zimno? Nam w tamtym roku rury pozamarzały w mieszkaniu… a teraz mamy luty i słoneczko świeci… Ja chce normalną zimę :(

  2. Zuzanka powiedział(a),

    07 lutego 2008 o 15:26:27

    Odejdź, bo Cię zwymyślam. Żadnej zimy, nawet takiej bulwiastej i szarej.

  3. Bastet-milo powiedział(a),

    07 lutego 2008 o 15:31:31

    No weź. Zima ma być ze śniegiem, mrozem, żeby śnieg trzeszczał pod butami, a mróz szczypał w nos. A wieczorem padało i można by było robić zdjęcia ładne :). Żadnej pluchy, nic mokrego :). I żeby można było na łyżwy chodzić, nawet jak nie ma sztucznego lodowiska.

  4. Zuzanka powiedział(a),

    07 lutego 2008 o 15:36:32

    Zwymyślam i zbeszczeszczę zwłoki potem. Trawa. Słońce. Ciepło.

  5. Silver666 powiedział(a),

    07 lutego 2008 o 18:33:38

    pod słońcem Toskanii byś się pobyczyła? :)

Dodaj komentarz