04 marca 2007
Testosteron
Czapki z głów. Pierwsza polska komedia pełną gębą. O niczym, czyli o życiu. Taki Rejs o seksie, zwyczajach godowych, ryćkaniu i szeroko pojętych stosunkach międzypłciowych. W zasadzie bez pań (jeśli już, to w rolach bardzo drugoplanowych i w reminiscencjach). Doskonały Szyc, dobry Stelmaszyk. Trochę Grek Zorba, trochę Underground Kusturicy z piękną awanturą. Panowie sobie wiele rzeczy na weselu wyjaśniają, czasem piorą się po mordach, czasem piją razem wódkę, a w finale porównują jądra. Jak do tej pory odradzałam chodzenie na polskie filmy do kina, tak na ten warto. Jest chamski, ale dobry. Ale chamski ;-)
martwa powiedział(a),
04 marca 2007 o 23:24:37
lubię chamskie więc obejrzę (natomiast reklamówkę w kinie mieli tak biedną, że sądziłam że kolejny polski megagniot)
Zuzanka powiedział(a),
04 marca 2007 o 23:25:45
Jest surowy i prosty, bo to w końcu ekranizacja sztuki, więc środki są dość ascetyczne. Ale nawet w taki sposó da się zrobić naprawdę dobry film. A, zapomniałam o niedoszłym papieżu Adamczyku. Rewela.
agnus powiedział(a),
05 marca 2007 o 01:17:24
heh, w recenzji jednej czytałem, że w porównaniu do sztuki to i tak jest łagodny i delikatny... <:
ale i tak nie pójdę dobrowolnie. o, wiem, najwyżej dam się zaprosić. (;