04 marca 2007
Jedna ręka nie klaszcze
Uwielbiam czeskie filmy. Za absurd, szczere twarze czeskich aktorów, odjechaną fabułę i umiejętność pokazania tego, co szalone. Zdaję sobie sprawę, że pewnie nie jest to prawdziwy obraz Czechów, jakimi są naprawdę. Ale, frankly, my dear, I don't give a damn. Część bohaterów z Samotnych (również reżyser) i Petr Mayer z "Arabeli" (który pokazuje wszystko, co ma do pokazania). Dość szalona podróż Standy, który wrobiony w więzienie wychodzi i leniwie stwierdza (bo nie jest najbłyskotliwszym przedstawicielem narodu czeskiego), że ktoś tu Bugim manipuluje. Poznaje byłego ochroniarza i córkę gwiazdora programu TV i razem zaczynają śledzić głównego bedgaja. Jedna odcięta ręka, tajemnica nutelli, wyrafinowana konsumpcja i nieco szalona żona-ekolożka. Bardzo przyjemny film.
Godryk powiedział(a),
12 marca 2007 o 15:30:27
Cóz, jak zwykle wpadnę z offtopikiem: z czeskich filmów polecam "Guzikowców" z 1997 r. (http://www.imdb.com/title/tt0128292/ albo http://www.csfd.cz/film/10080-knoflikari/). W DC grają to w tej chwili tylko w Paradiso (koło pl. Bankowego) - a szkoda. Sześć historyjek w klimacie jakby Jarmuscha, a jednocześnie pełnych typowo czeskiego humoru.
Zuzanka powiedział(a),
12 marca 2007 o 15:33:09
Tak, zwłaszcza pełne humoru są trupy, których trochę się tam pęta... Naprawdę nie każdy czeski film to komedia.