23 listopada 2006
Trzy pogrzeby Melchiadesa Estrady
Nudnawy. Z klimatem, ze ślicznymi krajobrazami, niezłymi aktorami, nawet ciekawie skonstruowaną akcją, ale nudny. Na początku jest trochę zakręcony przez zmienioną kolejność scen (reminiscencje mieszają się z tym, co się dzieje aktualnie). Przypadkiem ginie pewien Meksykanin. Jego przyjaciel nieco się wkurza, szuka winnego, a potem wraz z nim i trupem jedzie do rodzinnego miasteczka Melchiadesa w Meksyku. Dziwny. Nie jest zły, możliwe, że w kinie lepiej by się oglądało (albo wręcz przeciwnie), ale też trudno go nazwać całkiem dobrym.
agnus powiedział(a),
24 listopada 2006 o 00:08:23
Misięcałkiem. Acz takie filmy chyba się szczególnie źle ogląda na domowym telewizorze, bo porywające dziarską fabułą to one specjalnie nie są, a w domu jak to w domu -- a to kota pogłaskać, a to dolać sobie herbaty, a to cośtam.
A i obrazki zdecydowanie bardzo ładne ten film miał.
Zuzanka powiedział(a),
05 grudnia 2006 o 23:10:48
Dlatego mówię - nie umiem ocenić. Chociaż w kinie pewnie bym się zziewała też.