Menu

Zuzanka.blogitko

Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu

Zygmunt Zeydler-Zborowski - Złoty centaur

[Miałam napisaną noteczkę o Berlinie, ale mi zeżarło, więc.]

Ewa wzywa 07 #6

Lista osób:

  • Marceli Doniecki - dziennikarz, wpada w kłopoty przez upał i lenistwo
  • Joanna Doniecka - żona Marcelego, wyjechała do matki do Świdra na weekend
  • dziewczyna w kinie - niby zalotna, a podkłada świnię, jeszcze się pojawi
  • kapitan Władysław Nowicki - służbista
  • major Stefan Downar - znajomy Marcelego i celebryta Pałacu Mostowskich
  • Godziszewski - fotoreporter, kulturalny gość
  • Tomasz Wakus - tatuażysta, specjalista od aligatorów
  • stara Wakusowa - małżonka, niby upośledzona na umyśle od wojny, ale się orientuje
  • Wikary - po seminarium, ale zrzucił suknie duchowne i wszedł na drogę występku
  • Bob Snobes - amerykański dziennikarz z szerokim, ale niezbyt inteligentnym uśmiechem
  • Liza - luksusowy kociak, Polka na obczyźnie z pięknymi zębami
  • Edward - mąż Lizy, tylko wspomniany
  • Edmund Łosiecki - przyjaciel męża Lizy, owłosiony
  • Alicja - słodka blondynka, zaborcza
  • Joachim Tarnowiecki - wielki oryginał z Jastrzębiej Góry
  • sierżant Mielnicki - idiota z Warszawy
  • sierżant Kolec - kierowca
  • Ahmed Bakelis - jednoręki cudzoziemiec, może Grek, może Arab, a matka podobno była Niemką
  • Ryszard Welnik - entuzjasta brylantyny, najmuje się do prac zleconych

To znany motyw w literaturze, że podczas upalnego lata żona wyjeżdża, a mąż dostaje małpiego rozumu i wpada w kłopoty. Marceli, dziennikarz, wymigał się z wizyty u teściowej i został w Warszawie, żeby napisać artykuł. A że było gorąco, to mu się nie chciało, więc poszedł do kina[1] (na film z Simone Signoret). Kupił bilet od konika, obok usiadła oczywiście piękna dziewczyna i bęc - wyszedł z kina z paczką zawierającą narkotyki. Chwilę potem wylądował w areszcie, na szczęście znał Downara, który mu po starej znajomości uwierzył, że nie jest w szajce przerzucającej "towar" z Iranu na zgniły Zachód. Downar szybko też wydedukował, że sprawa się łączy z inną sprawą narkotykową, w której znaleziono denata z tatuażem aligatora (co było oczywiste, bo narkotyki nie były wysoko reprezentowane w PRL-u). Tym tropem dotarł nad morze, do tatuażysty, który jednak go spławił[2] mimo udawania, że Downar też jest szemrany. Pozostała plaża, gdzie łasy na kobiece wdzięki major od razu wybiera panią o zagranicznym wyglądzie, która...

Obok stał leżak, a na nim ładna dziewczyna. Wyciągnęła się na całą długość zwracając twarz ku słońcu. Opalone na ciemny brąz ciało opinał biały elastyczny kostium zagranicznego pochodzenia. Gęste, jasne włosy dotykały ramion. Nogi miała smukłe, muskularne, zakończone zgrabnymi, drobnymi stopami, starannie wypielęgnowanymi. Fajna babka - pomyślał Downar, rzucając od czasu do czasu dyskretne spojrzenie w kierunku kolorowego leżaka. Nie była taka bardzo młodziutka, jak mu się początkowo wydawało. Mogła mieć trzydzieści kilka lat, ale nie straciła nic ze swej atrakcyjności, przeciwnie, przyciągała wzrok mężczyzn kobiecą dojrzałością. Wyczuwało się, że w pełni zdaje sobie sprawę z wrażenia, jakie wywiera jej uroda. Nie trzeba było zbyt bystrego obserwatora, żeby się zorientować, że to nie jest skromna urzędniczka spędzająca urlop nad morzem. Wszystko, począwszy od kostiumu kąpielowego, a kończąc na plażowym kapeluszu, torbie i pantofelkach, kosztowało dużo i było kupione za dolary, funty lub franki. Nie wyglądała mimo to na jedną z tych, co krążą po luksusowych hotelach, polując na walutowych klientów. Downar z rosnącym zainteresowaniem obserwował piękną nieznajomą. Po pierwsze, co tu ukrywać, podobała mu, się. A po drugie przyszło mu na myśl, że za jej pośrednictwem mógłby może nawiązać kontakt z pewnymi sferami.

I voila, kontakt się nawiązał. Epizodycznie pojawia się amerykański dziennikarz, noszący flanelową koszulę z nonszalancko zakasanymi rękawami, wiedząc, że dolarowym gościom wszystko wolno. Do szajki dociera poprzez udział w nielegalnym pokazie filmów soft-porno[3], gdzie rozpoznaje samochód i maskotkę złotego centaura, która już się w poprzednim śledztwie pojawiła.

Dla uczczenia zamknięcia przestępców milicjanci udają się na Puławską do bistro rybnego, gdzie piją pod tę rybkę.

[1] To były czasy - zamiast reklam na scenie paradowały kościste modelki, pokazując ubrania CDT-u, których i tak nie można było kupić w sklepach.

[2] - Przy żonie może pan wszystko mówić. Ona i tak niespełna rozumu. Od czasu wojny jej to zostało.

[3]

Krótkometrażówki nie były zbyt przyzwoite. Błyskawiczne scenki realizowane przez amatorów. Co chwila wybuchały śmiechy i słychać było niewybredne komentarze. Wypity alkohol sprzyjał swobodnej atmosferze. Downarowi nie bardzo podobała się ta zabawa. Czuł niesmak. Miał ochotę wrócić do hotelu i położyć się spać. Nie mógł jednak tego zrobić. Kiedy wejdziesz miedzy wrony... - pomyślał i cierpliwie czekał końca tej zabawy.

Inne tego autora tu.

Inne z tego cyklu tutaj.

2/3

Napisane przez Zuzanka w dniu sobota maja 2, 2015

Link permanentny - Kategoria: Czytam - Tagi: 2015, panowie, kryminal - Skomentuj

« Majówka, dzień 1 - Majówka, dzień 3, czyli o ogrodach »

Skomentuj