Menu

Zuzanka.blogitko

Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu

Jakub Żulczyk - Czarne słońce

Immanentną cechą Gruza jest nienawiść. Nienawidzi każdego, kto jest wrogiem katolickiego rządu, nie jest prawdziwym, białym, heteroseksualnym Polakiem, nie ma problemu więc, żeby zabić czy zniszczyć każdego, kto jest inny, jeśli dostanie takie polecenie. Tak naprawdę jednak Gruz może zabić każdego nawet i bez polecenia, bo zwyczajnie lubi przemoc. Jest tylko jedna osoba, którą Gruz bezwarunkowo kocha - to Suchy, jego kamrat i jedyny człowiek na świecie, który w Gruzie wyzwala łagodność i czułość. Tyle że Suchego już nie ma. Ale tego się czytelnik dowiaduje z licznych dygresji, podczas gdy właściwą akcję zaczyna akcja naprawcza - Gruz z ekipą ma wyprostować ideologiczne pewnego reżysera-degenerata. Prostują nawet nieco za mocno, robi się chryja, ekipa ginie, a sam Gruz trafia do więzienia. Dostaje od swojego “prowadzącego” ostatnią szansę - ma przywieźć tajemniczą przesyłkę z obozu dla uchodźców w Republice Karpackiej. Kiedy dociera do niego, co to za przesyłka, jego życie się zmienia. Nie że chce, tylko zostaje założona na niego smycz, której pierwszy raz w życiu nie może zerwać.

To nie tak, że inne książki Żulczyka są miłe, przyjemne i łatwe. Bo nie. To nie pierwszy raz też, kiedy główny bohater wcale nie jest sympatyczną osobą, bynajmniej. Albo gdzie świat przedstawiony to przerażająca, przegięta dystopijna wizja Polski, w której w imię Chrystusa giną ludzie. Ale w innych książkach nie ma: autora, Jakuba Żulczyka, łysola w dresie, jako głosu w głowie głównego bohatera; Matki Boskiej i Jezusa (oraz innych bytów) jako pełnoprawnych bohaterów; wielokrotne sugerowanie, że może te rzeczy się wcale nie dzieją czy rozbijania czwartej ściany. Wierzę, że to - jak sam autor mówi - jego magnum opus, najlepsza książka, z której jest dumny. Ale mnie się może nie podobać, bo serdecznie nie lubię realizmu magicznego, nawet jeśli doceniam wymowę i przymus podzielenia się przerażającą wizją, którą można wyekstrahować z tego, co dochodzi codziennie z mediów. Tak może być, jeśli nikt nie zablokuje nacjonalistów, przemocowców, pieczeniarzy; jestem pełna podziwu (nie zachwytu, oczywiście), jak bardzo mocne są wizje Żulczyka, mocne i niestety prawdziwe. Szanuję, nie rozumiem. Przemęczyłam się czytając, odkładałam i wracałam po kilku minutach, ale finalnie skończyłam i jednak żałuję czasu na lekturę. Z innymi książkami tego autora tak nie miałam, nawet jeśli mi nie leżały tematem.

Inne tego autora.

#103

Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek listopada 30, 2023

Link permanentny - Kategoria: Czytam - Tagi: 2023, beletrystyka, panowie - Skomentuj

« 7 żyć Lei - Alien: Covenant »

Skomentuj