Menu

Zuzanka.blogitko

Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu

Jessica Jones

Jessica prowadzi agencję detektywistyczną, a ponieważ jest nadludzko silna oraz umie wysoko skakać bez strat własnych, ma całkiem niezłe osiągnięcia w śledzeniu niewiernych małżonków i dłużników. Nadużywanie alkoholu i problemy związane z utratą przytomności oraz brak przyjaciół zdają się jej nie przeszkadzać. Do czasu. Kiedy pojawia się w drzwiach (wprawdzie wyłamanych, ale w dalszym ciągu drzwiach) jej biura para zdesperowanych rodziców, którzy poszukują zaginionej córki, okazuje się, że porwał ją ktoś, kto Jess skrzywdził i w dalszym ciągu jej zagraża. Kilgrave, psychopata, umiejący oddziaływać na ludzi swoim głosem, zaczyna się bawić z nią kotka i myszkę. I tak przez cały sezon, mimo wsparcia w człowieku o niezniszczalnej skórze, byłym komandosie, cynicznej i manipulującej prawniczce oraz jedynej przyjaciółce - prezenterce radiowej.

Serial jest zrealizowany jest obłędnie ładnie - jest trochę efektów specjalnych, ale zwykle są one tuż poza kadrem, co wzmacnia napięcie. Oryginalny komiks dzieje się w świcie Avengersów, ale wyjęcie Jones i dwójki innych superbohaterów zdecydowanie odświeża całość i wzmacnia efekt. Co jest nietypowe, główne role grają panie. Silne, mądre, zdecydowane, przedsiębiorcze, nie czekają na bohatera, który je uratuje. Niby nic nowego, ale przyjrzyjcie się większości filmów o superbohaterach, gdzie ładna panna jest kwiatkiem przy kożuchu - zapiszczy, robi za plecaczek w środku komunikacji, a na końcu prawie doprowadzi do upadku herosa przez swoje roztargnienie. Mnie się podoba.

A złego gra David Tennant. Ale jest tak zły, że doskonały.

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela luty 21, 2016

Link permanentny - Kategorie: Oglądam, Seriale - Komentarzy: 4

« Tove Jansson - Wiadomość - Inside Amy Schumer »

Komentarze

Bazyl

Wlazłem na darmowy miesiąc do Netflixa, no i teraz bulę, bo się wciągnąłem w to i owo, a czasu na oglądanie jak na lekarstwo, więc się we frimoncie nie wyrobiłem :) I tak nie wiem sam co mi się bardziej podoba w starciu Marvel vs DC Comics. Bo i Daredevil ładnie wszedł i Jessicę bez wstrętu, a nawet z niejaką przyjemnością obejrzałem. Ale i tak chyba wszystko wygrał Pingwin z Gotham City :D

wonderwoman

David Tennant! Pokochałam go w Broadchurch- biednego chorego króliczka. A tu jest zdrowy i zakochany!!

Zuzanka

Zdrowy, ale jakim kosztem!

Bazyl

No i ksywę ma obciachową :P
Czasem mu zazdrościłem. Myślałem o posiadaniu jego mocy i tym: "Chłopaki, posprzątajcie swoje pokoje!", ale potem stwierdzałem, że jednak za miękki ze mnie miś i pewnie bym nadużywał jak i jemu się nadużywało :)

Skomentuj