16 stycznia 2010
SB w SB
Kiedy usłyszałam, że w Starym Browarze mają otworzyć pierwszego w Poznaniu "Starbucksa", ani się nie zdziwiłam (bo po pierwsze - czas najwyższy, a po drugie - gdzie, jak nie w SB), ani nie zasmuciłam. Kiedyś już pisałam za co lubię Starbucksa (nic się nie zmieniło, tyle że już nie mam jednego kubka, a - policzmy - siedem). Dodatkowo teraz dochodzi ta miła cecha, że dostanę tam latte z mlekiem sojowym bez wywoływania zażenowania bądź zdziwienia u personelu. Nie jest to zapewne instytucja pierwszej potrzeby, ale tak czy tak miło.
W zasadzie Stary Browar w żadnym aspekcie nie jest towarem pierwszej potrzeby, ale umówmy się, od pierwszych potrzeb to jest apteka, piekarnia i spożywczy. Lubię przespacerować się wzdłuż sklepów z odzieżą i obuwiem, żeby stwierdzić, że moda zimowa nie jest dla mnie (lub kontrastowo znajdować w kolekcjach letnich coś w każdym sklepie, co będzie wymagało wydania pensji i nowego mieszkania, żeby wszystko pomieścić), obwąchać cudności w Almie, Piotrze-i-Pawle czy Kuchniach Świata albo usiąść we wnęce w Taste Barcelona i dostać michę zieleniny z hiszpańskimi wędlinami.
I oczywiście po to, żeby obejrzeć sobie po raz kolejny Opertus Lunulę Umbrę, czy jak tam to się odmienia. I kółeczka.
wonderwoman powiedział(a),
17 stycznia 2010 o 17:45:56
powiew świata w zaścianku (ten Starbucks).
hy a ja po przeczytaniu tytułu myślałam, że będziesz pisać o SB, IPN, teczkach itp ;)
ahg powiedział(a),
19 stycznia 2010 o 00:03:23
Z twoich wspisów zawsze mogę coś ciekawego się dowiedzieć, co i gdzie ciekawego w ulubionym Poznaniu ;-) Wiadomość o Starbucksie szczególnie mnie ucieszyła (jestem totalnie od niego uzależniona)! Rozumiem, że oprócz smacznej kawy będzie darmowe wifi również będzie serwowane? ;-)
ps. salatka prezentuje się rewelacyjnie, jak będę w P. koniecznie zajrzę do Taste Barcelona.
Zuzanka powiedział(a),
19 stycznia 2010 o 00:18:31
Nie jestem pewna, czy w Starym Browarze nie ma już darmowych hotspotów. Kiedyś w całym food courcie na 2. piętrze można było siedzieć z laptopem, ale dawno nie nosiłam komputera ze sobą. A sałatka bardzo przyzwoita - nie tylko Polacy chwalą, TŻ znalazł taki wpis na jednym z blogów: http://foodlovelanguage.blogspot.com/2009/10/taste-barcelona.html (ja jednak jestem profanem i wędlin nie rozpoznałam; dla mnie jedynie brakowało w sałatce winegretu, była sama oliwa, przez co całość była nieco za mdła).