20 września 2009
Stolik dla państwa?
Czekamy na nawynosa w przyrestauracyjnym ogródku. Przy dwóch zestawionych stolikach spora rodzina z dziećmi. Dzieci kilkoro, nie mieszczą się, więc trójka starszych została przesadzona do stojącego oddzielnie stolika. W miarę przynoszenia potraw matki chodzą do stolika kroić starszym posiłek (bo nie można dać tak na oko ośmiolatce noża do ręki, żeby sobie sama pokroiła naleśniki), po czym wracają, zostawiając dzieci same. Dzieci orbitują do stolika z resztą rodziny, a to pokazać coś rodzicom, a to napić się soku, bo rodzice trzymają koło siebie (ke?). Chwilami przy oddzielnym stoliku siedzi jedno dziecko, a reszta z dorosłymi. Po ładnych kilkunastu minutach ktoś wpada wreszcie na nowatorski pomysł, że może by dosunąć trzeci stolik i siedzieć razem, ale zostaje zakrzyczany, że nie ma co robić bałaganu. Nie rozumiem, prawda?
Jubal powiedział(a),
20 września 2009 o 22:28:56
...wtedy dzieci byłyby przy dorosłym stole!
Zuzanka powiedział(a),
21 września 2009 o 10:40:59
To jest ten sens, co mi umyka. W końcu to była rodzinna kolacja w pizzerii, a nie nasiadówa przy wódce i Nocne Polaków Rozmowy...
wonderwoman powiedział(a),
21 września 2009 o 11:51:55
hehehehee :)
Theli powiedział(a),
21 września 2009 o 16:12:03
Nieznaszsię. To chodzenie między stolikami to dla spalenia kalorii, soczku się nie daje, bo wypiją, a noża - bo a nuż sobie dziecko poradzi i po co wtedy matka?