22 czerwca 2009

Po deszczu

Umieszczony w * Z głowy, czyli z niczego o 22:36:24

Wychodzą ślimaki. Najpierw tłumnie przy płotku, oddzielającym trawnik od chodnika. Potem coraz mniej w miarę zbliżania się przeciwległego krawężnika. Coraz więcej zdeptanych skorupek. Głośno zastanawiam się za każdym razem, co je gna. Zieleńsza trawa po drugiej stronie osiedlowej drogi? (frajerzy, krzaki po tej stronie znacznie lepsze niż rachityczna trawka). Na widok kolejnego zdeptanego truchełka rzucam "Tooo był moooment". TŻ kwituje "Wiesz, living on the edge, te sprawy".

Komentarze »

Dodaj komentarz