11 stycznia 2009
13 piętro
Właściciel firmy software'owej tworzy rzeczywistość wirtualną, do której może się przenieść i żyć realnie w całkiem innym czasie. Niedługo po wizycie w ulubionym 1937 roku zostaje zabity, udaje mu się jednak zostawić wiadomość dla współpracownika. Współpracownik niezależnie od policji, dla której jest podejrzanym, rozpoczyna samodzielne śledztwo. Coś dla lubiących kryminały noir, filmy z twistem i jednocześnie szeroko pojęte sf. Mnie się bardzo (dla ustalenia uwagi - Existenz to kupa).
Sławek powiedział(a),
11 stycznia 2009 o 22:06:36
Hm, to może ja (z głupim pytaniem) – Dark City już widziałaś?
Zuzanka powiedział(a),
11 stycznia 2009 o 22:08:59
Nie pamiętam. Ja mam naprawdę bardzo krótką pamięć, stąd te notki. Możliwe, że tak, tytuł mi się kojarzy.
Wampirek powiedział(a),
11 stycznia 2009 o 22:28:20
I 13 piętro i Dark City były niezłe. A Existenz to faktycznie kupa jest ;)
oshin powiedział(a),
11 stycznia 2009 o 22:54:39
13 piętro to jest bardzo, bardzo i ulubiona ma idea king sajzu w nim funkcjonuje świetnie.
Felinity powiedział(a),
11 stycznia 2009 o 22:54:59
W 100% zgadzam się z Wampirskim :)
frotka powiedział(a),
12 stycznia 2009 o 22:46:21
podpowiedz czy to nowość czy mam szukać na starych płytach
Sławek powiedział(a),
12 stycznia 2009 o 22:50:19
1999. Szczegóły : http://42.pl/u/1sbd
Sigh…
plask powiedział(a),
14 stycznia 2009 o 09:14:55
Eee, szanowni, filmów Cronenberga lepiej nie mierzyć miarą czystej wody s-f, bo potem można utknąć w punkcie, w którym porównuje się jego „Existenz” do „13th Floor” i trochę dziwnie to wygląda. Tak jakby porównać „The Fugitive” z „Lost Highway” – bohaterowie obu filmów są wszak posądzani o zabicie swojej żony.
Zuzanka powiedział(a),
14 stycznia 2009 o 09:37:55
Ja je mierzę (E. i 13th) miarą „rzeczywistość wirtualna”. Od tego, co pokazuje E. mnie odrzuca, nie tylko z powodu estetyki.