11 września 2008

Santa Cruz po raz drugi

Umieszczony w * Listy spod róży * Nie czytać, nie oglądać * Z fotkami o 07:38:43

Było takie urocze i jednocześnie smutne opowiadanie o Paszczaku, który kochał ciszę. Myślę, że odnalazłby się w Santa Cruz po sezonie. Puste karuzele, molo ze smętnym wędkarzem, siedzącym zaraz obok napisu "No fishing or crabbing", pozamykane restauracyjki i plaża z majaczącymi w dali spacerowiczami. Też pewnie by się gorzko uśmiechnął na widok całej sterty zakazów, bo podobno na tym polega mieszkanie w Krainie Wolności, że każdy może przygotować swój własny zestaw zakazów.

Z drugiej strony nie spodobałyby mu się foczki, które poza tym, że mają głębokie i smutne spojrzenia, są dość wrzaskliwe i natarczywe. Chociaż, sądząc z numerków, jak najbardziej policzalne.

Komentarze »

  1. wonderwoman powiedział(a),

    11 września 2008 o 08:07:01

    opuszczone wesołe miasteczko- dość przerażające. brakuje tylko klauna z zakrwawioną siekierą...

  2. siwa powiedział(a),

    11 września 2008 o 08:55:46

    Jedyne opowiadanie z Muminków, które lubię. No jeszcze to o małym zwierzątku, które nie miało imienia i łaziło za Włóczykijem.

  3. Orlinos powiedział(a),

    11 września 2008 o 17:56:29

    Hm, ja z mojego krótkiego (4 miesiące) pobytu w USA zapamiętałem m.in. właśnie sterty zakazów. A jako, że jestem pyszałkowatym orlinosem, to stwierdziłem wówczas, że te Amerykany to stado baranów, przyzwyczajonych od lat, by zachowywać się tak, jak im każą (ostatniego zdania proszę nie traktować zbyt poważnie, bo nie chcę wyjść na bardziej przemądrzałego, niż już jestem).
    Dzięki za przypomnienie postaci Muminków! Już dawno ich nie czytałem. :(

Dodaj komentarz