27 lutego 2008
Rene Goscinny - Nowe przygody Mikołajka 2
Przede wszystkim ciekawa jestem, czy na Święta 2008 pojawią się Nowe przygody Mikołajka 3. I szczerze mówiąc nie mam nic przeciwko. Kolejne odkopane zbiorki przygód krnąbrnego 6-latka, który tak naprawdę nie chce nic więcej niż spędzić czas na zabawie z kolegami i nie rozumie, czemu tata się frustruje kolejną wybitą szybą, mama - czekoladkami otrzymanymi od babci i nocnymi problemami żołądkowymi, a pan wychowawca Rosół krzyczy na niego i kolegów podczas zwyczajnej gry w bule, są zabawne i trzymają poziom poprzednich tomów. Podobnie jak w przypadku Adriana Mole'a większość Mikołajkowych problemów bierze się z tego, że jest małym chłopcem i niezbyt sprawnie interpretuje sygnały, jakie dostaje ze swojego otoczenia, tak tutaj znacznie bardziej frustrujący są w książkach Goscinnego dorośli. Tata jest niekonsekwentny i niezbyt przykłada się do wychowania syna, jest leniwy, dużo robi na pokaz, a do tego ciągle kłóci się o pierdoły z sąsiadem, panem Bledurtem. Babcia i goście odwiedzający rodziców Mikołajka usiłują zdobyć uczucie chłopca przez napychanie go słodyczami i niezdrową spożywką, po czym kiwają z pożałowaniem nad sposobem wychowania, patrząc jak przepakowany dzieciak wymiotuje w nocy. Szkolni wychowawcy nie panują nad bijącymi się chłopcami po części dlatego, że sami bawią się skonfiskowanymi zabawkami, lądują na dywaniku dyrektora i przy każdym starciu tracą autorytet. Mama ze wszystkich dorosłych bohaterów jest osobą najbardziej konsekwentną - widać przyzwyczaiła się do tego, że jej matka (Mikołajkowa Bunia) się wtrąca, a mąż wymaga porównywalnej opieki i mediacji co 6-latek. Ogólnie - smutno jest przestać być 6-latkiem.
lavinka powiedział(a),
28 lutego 2008 o 23:52:23
Przygody Mikołajka były dla mnie wyznacznikiem rozumienia świata dorosłych. To znaczy paradoksalnie jest to świetna książka na temat „jak nie wychowywać dzieci” :) Pokazuje,że dzieci rozumieją więcej… a może nawet lepiej co się dzieje w świecie dorosłych niż oni sami… cały cykl opisuje świat dziwnych zależności międzypokoleniowych… które były, są i będą... a jednak tak niewiele trzeba by ich uniknąć. :)
Skorbolamid powiedział(a),
21 maja 2008 o 15:28:49
Ręczę, że Mikołajek ma więcej niż 6 lat ! Koło ośmiu, zdaje mi się To oczywiści mało istotne, ale skoro można wtrącić swoje 3 grosze to czemu nie.
Masz wrażenie, że Mikołajek jest rozsądniejszy od swoich rodziców ? On ma to, czego my uczymy się na kursach :samodoskonalenia”: zdrowy, olewczy stosunek do nieważnych spraw.
Zuzanka powiedział(a),
21 maja 2008 o 15:29:51
A może i 8? Pewnie skojarzyło mi się z Calvinem (od Calvina i Hobbesa), chociaż głowę bym dała, że nie ma tak mądrych sześciolatków.