07 lutego 2008
House M.D.
Jak już wspomniałam przy okazji Scrubsów, nie jestem fanką seriali medycznych. House ma medycyny dużo, bo w zasadzie każdy odcinek toczy się według schematu: przychodzi pacjent, co to nie wiadomo, co mu jest, House wynotowuje objawy, zespół robi analizy i do połowy, a czasem 3/4 odcinka zgadują, co to za egzotyczna choroba tym razem jest, przy czym zwykle House zgaduje najwcześniej, a potem dajem hinty, żeby reszta nadążyła. Dodatkowo pojawiają się zwykle dość obleśne wizualizacje tego, co choroba robi w środku pacjenta (typu coś obleśne smolistego wylewa się do naczyń krwionośnych albo coś pęka z obrzydliwym *plop*). Tyle na medyczny minus (w niektórych przypadkach zdarzało mi się nie patrzeć na ekran). Na plus - doskonały Hugh Laurie, grający tytułowego dr. House'a, niesamowicie egoistyczny, zarozumiały i bardzo tekściarski kulejący diagnostyk, uzależniony od środków przeciwbólowych, do tego dość różnorodny set aktorów drugoplanowych, służących do tego, żeby jeździć do domów pacjentów i znajdować potencjalne źródła chorób czy też do wzajemnego toczenia konfliktów i pokazywania kawałków życia osobistego oraz różnorodnych interakcji z Housem. Serial o wiele lepiej ogląda mi się z wikipedią pod ręką, co radziłabym i scenarzystom, bo po co wszyscy się mają męczyć cały odcinek, szukając diagnozy, skoro w wiki są już wszystkie opisane. Nie jestem szczególnie zachwycona, ale nie jest to bardzo zły serial.
siwa powiedział(a),
07 lutego 2008 o 23:41:07
Myślisz, ze z racji kulawości mogę byc dr Housem polskiego internetu?
Zuzanka powiedział(a),
07 lutego 2008 o 23:47:07
Za mało kulawości ;
) Poza tym on ma jeszcze inne wady ;)siwa powiedział(a),
07 lutego 2008 o 23:53:30
Foch!
iskanna powiedział(a),
08 lutego 2008 o 08:46:39
Wnioskuję, że jeszcze nie dotarłaś do odcinka, w którym oko pacjenta spektakularnie robi PLUM na zewnątrz. Jak piłeczka pingpongowa :D
pjp powiedział(a),
08 lutego 2008 o 14:39:47
Ej, Scrubsy nie są ‘medyczne’, ER jest na przykład. No ale nieważne. Z tego co popatrzyłem na przerobione przez Ciebie seriale to z czystym sercem mogę polecić Arrested Development i Californication. W sumie też Nip/Tuck albo Six Feet Under (które pewnie i tak znasz). Acz ten, ja to oglądam wszystko, więc trochę dziwny jestem. A! I Kyle XY dobre, acz czasem zbyt cukrowe.
Zuzanka powiedział(a),
08 lutego 2008 o 14:43:07
No właśnie pisałam, że nie są (House jest bardziej, bo pokazują flaki i przerzucają się terminologią medyczną przez pół odcinka). Californication się ogląda, Six Feet Under się dawno obejrzało, Kyle’a też (aczkolwiek w ramach strajku właśnie rozwijają 2 sezon). Arrested Development mam w planach, jak skończę to, co mi się zgromadziło. Poza tym ja, ten no, pracuję zarobkowo i spać muszę, nie ma opcji na maratony ;-)
pjp powiedział(a),
08 lutego 2008 o 14:47:24
Poza tym:
Lucky Louie – bardzo fajny jeden sezonik
Afro Samurai – miniseryjka kreskówkowa, głos podkłada Samuel L. Jackson
Drawn Together – kreskówkowy odmóżdżacz for adults raczej
Penn & Teller Bullshit – nie serial, ale bardzo śmiały obalacz głupstw
To tak ode mnie, jakbyś miała „chwilę” wolnego :P.
fokin powiedział(a),
08 lutego 2008 o 15:26:39
Laurie kradnie szoł. Haus minus Laurie = szajs. Absolutne odkrycie, świetnie skrojona postać, mimo kilku prób spieprzenia przez scenarzystów (okropiczny wątek z jego exkobitą,czy bełkotliwy epizod: ‘one day one room’)