10 października 2007
Chciałam sobie coś ładnego na jesień kupić
... a tu kupa. Ani nie ma mojej czerwonej sztruksowej kurteczki z Orsaya, która jako jedyna nadaje się do czegokolwiek, ani pasiastych rękawiczek (o butach nie wspominam, bo to aż wstyd). Więc z tego żalu i zgryzoty kupiłam sobie dwa nowe zimowe Rittersporty na stoisku z jumą z Niemiec - Rotwein trueffel mit franzoesischen Rotwein (czyli dla nieszprechających - trufle z czerwonym winem) oraz Williams Birne Trueffel mit fruchtigem Williamsbrand (czyli z brandy gruszkową). Like wow. Jesień służy do napychania się czekoladą.
Felinity powiedział(a),
10 października 2007 o 08:42:53
Wywołałaś u mnie tzw. ślinotok. Dobrze, że mi w moim sklepiku podpracowym Rittery dowieźli. Może nie te dokładnie, ale się napcham, a co mi tam. Zacznę od miętowego, w końcu-M specjalistka od.
Pozdrawiam z 7-stopniowego Szczecina.
PS. Pasiaste rękawiczki są w Reserved. Już mam ;-)
Zuzanka powiedział(a),
10 października 2007 o 09:02:52
O, Reserved. Good to know. Dzięki :-)
Piotr 'Orlinos' Kozłowski powiedział(a),
10 października 2007 o 09:09:50
Ja chcę kapelusz. Ja chcę kapelusz. Ja chcę kapelusz.
Nie chcę być monotonny, nie chcę być...
wonderwoman powiedział(a),
11 października 2007 o 15:04:43
i nawet tarty daim w ikei nie ma. jesień śmierdzi.
babelfish powiedział(a),
17 października 2007 o 16:53:54
Gruszkową kupiłam wczoraj w całonocnych delikatesach, czekając na nocny po wyjściu z pracy (zamiast dołożyć 3 zł i wrócić taksówką) To była dobra decyzja :)