12 lutego 2007

Diabeł ubiera się u Prady

Umieszczony w * Oglądam o 23:46:41

Boooring. W zasadzie film nakręcono tylko chyba po to, żeby pokazać mnóstwo mniej lub bardziej wyszukanych ciuchów od znanych i znańszych projektantów. Anne Hathaway jest ładniutka i w zasadzie zupełnie umkła mi ta Wielka Metamorfoza, kiedy ze żle ubranej i kiepsko uczesanej absolwentki studiów robi się seksowna i pożądana panna z klasą. Meryl Streep doskonała, jak zawsze, świetna panna grająca pierwszą asystentkę, ciuchy też fajne, ale to trochę mało, żeby zrobić z tego dobry film. Wiadomo - dylematy moralne typu "korzystać z okazji, czy pozwolić, żeby kto innych skorzystał" (tylko frajerzy nie korzystają, ale nikt nie mówi, że to etyczne) czy "a może nie warto tak zapieprzać 24h/dobę, bo się traci kawałek życia" (nie warto, ale się zdobywa doświadczenie) są takie dość oczywiste.

Komentarze »

  1. oshin powiedział(a),

    13 lutego 2007 o 12:39:53

    A czytałaś to? Nie żebym polecała ;> bo w sumie dość marne, ale film jest mocno kopciuszkowo-holiłudzki, podczas gdy książka jest zdecydowanie mocniejsza. Nie przerysowana, raczej to co jest podłe jest w niej prawdziwie podłe, a nie "takie, trochę złe".

  2. JoP powiedział(a),

    14 lutego 2007 o 12:47:39

    Film ogólnie bardzo lubię, zwłaszcza za toast "To jobs that pay the rent!", ale książka jest istotnie bardziej wyrazista, w filmie spaskudzili Mirandę dodając jej tzw. "ludzkie cechy".

  3. martwa powiedział(a),

    15 lutego 2007 o 00:09:59

    Mi się podobało, jak na lekką i przyjemną komedyjkę. Trochę raził moralizatorki shit. Najbardziej oczekiwana przeze mnie przemiana raszpli w pięknośc jakoś tak za szybko, raz dwa i po sprawie. Można było zrobić lepszy film :)

Dodaj komentarz