25 stycznia 2007
Kolorowo
W zasadzie to nie lubię robótek ręcznych. Ale nie mogłam oderwać się od bloga Jane Brocket (w sensie obrazki, nie tekst). Nie wiem, czy bardziej zazdrościłam, że może robić to, co lubi, czy podziwiałam kolory, faktury, oko i konsekwencję. To chyba takie moje Ostateczne Marzenie. Dom z ogrodem, w którym będę mogła robić ładne a nikomu niepotrzebne rzeczy. A będę miała na to czas, bo nie bedę musiała chodzić do pracy. Czy może być coś ładniejszego niż tulipan? Przyjemniejszego niż kasztany trzymane w ręku? Herbata mandarynkowa i pierniczek z marcepanem w czekoladzie?
martwa powiedział(a),
25 stycznia 2007 o 23:58:08
czy to, że najbardziej spodobał mi się szary wełniany termofor oznacza deprechę? ....wypróbuję może ten dziurawiec :)
hanka powiedział(a),
26 stycznia 2007 o 01:57:50
Golfik dla termoforu rozpłaszcza (szary? jaki szary? ;) ale, ja bardzo Państwa przepraszam, KOC NA SZYDEŁKU?!
Zu - i ja, i ja! Ja uprzejmie poproszę moje dwanaście milionów. Sobie pędem nabędę rattanową huśtawkę, zasiędę i tak mi zostanie.
Zuzanka powiedział(a),
26 stycznia 2007 o 07:51:11
No i znowu się zachowałam jak burol. Czy może być coś przyjemniejszego niż Hanka na rattanowej huśtawce? I 12 milionów? :-)