28 grudnia 2006
Diggin in the dirt
Kot czarny jest znanym koneserem żwirku. Niekoniecznie w celach toaletowych, ale ogólnopojętych celach wykopaliskowych. Żwirek zostawiony luzem (co jest niestety pewną koniecznością, bo drzwi mam tylko do łazienki, a tam mi akurat wór ze żwirem mało konweniuje, jako że kuwetę mam w schowku opodal) zostaje zabity pazurami i zębami, a następnie pieczołowicie z rozerwanego worka rozsypany. W tym celu zapasowy żwir jest wkładany w plastikowe pudełko po karmie, żeby kotecka nie wodzić na pokuszenie. Dzisiaj jednak worek chyba zachowywał się z pudełka zbyt obelżywie, bo jak wróciliśmy z pracy, znaleźliśmy zagryziony worek i okruchy na całym przedpokoju zaraz obok przewróconego pudełka. Sprawcy pozostają nieznani. Śledztwo w toku.
skoczek powiedział(a),
28 grudnia 2006 o 22:51:11
kot ryszard najbardziej lubi łapać żwirek w locie, podczas wsypywania do kuwety, jak wodę :)
wonderwoman powiedział(a),
29 grudnia 2006 o 16:01:08
żwirek w moim domu stanowi temat tabu, odkąd kicia spędziła pracowicie całą noc wysypując go z kuwety i roznosząc po okolicy.