10 grudnia 2006

Wpuszczeni w kanał

Umieszczony w * Oglądam o 22:02:59

Naprawdę w pyteczkę. Rzecz się dzieje w ścieku. Przeraźliwe ślimaki, robiące nastrój i śpiewające piosenki, z niesamowitą mimiką. Komando francuskich żab-komandosów + żaba-mim, które wyglądały jak żabie Aniołki Charliego i były rrrasowymi Frrrancuzami. Batoniki, które nie zawsze są z czekolady. Czerwony awaryjny guzik. Mnóstwo McGyverowych sztuczek - czyli to wszystko, żeby dzieci i młodzież starsza (znaczy - ja) uznały, że film jest świetny. Dla dzieci nie za brutalny, dla dorosłych - nie za głupi.

Poza tym nie wiem, czy to efekt diety, ale nie smakowały mi multikinowe naczos. Zjadłam pół porcji i miałam dosyć. Trochę to smutne, zwłaszcza że do teraz mi ciut mdło. Oczywiście nie jest to coś, z czym ostra papryczka nadziewana serkiem sobie nie poradzi.

Komentarze »

  1. siwa powiedział(a),

    10 grudnia 2006 o 22:07:29

    Chyba im się zepsuło naczos. Brzuch mnie bolał ostatnio. Ale może to po Boracie było...

  2. Zuzanka powiedział(a),

    10 grudnia 2006 o 22:12:46

    Może być. Dobrze, przynajmniej jeden nałóg mniej.

Dodaj komentarz