Menu

Zuzanka.blogitko

Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu

Anna Kańtoch - Czeluść

Współcześnie. Agnieszka ma wrażenie, że ktoś jej chowa w domu rzeczy. Ma raptem 60 lat, jeszcze nie powinna tracić pamięci. A coraz więcej nie pamięta, ani z rzeczy, które się właśnie wydarzyły, ale też z przeszłości. Usiłuje sobie przypomnieć, co w 1985 roku zaszło w kamieniołomach w jej rodzinnej miejscowości, na swojej pamięci nie może polegać, a z nikim z tamtych czasów nie utrzymuje kontaktu, po części dlatego, że w bujnych latach 90. XX wieku chętnie, aczkolwiek niekoniecznie zgodnie z prawdą, opowiadała redaktorom szmatławych czasopism o nadprzyrodzonych wydarzeniach z tychże kamieniołomów. Tym bardziej jej to ciąży, że pojawiła się dziennikarka, która chce poznać “jej wersję”, a tuż po wizycie znika jeden z trzech psów Agnieszki. Oraz wygląda na to, że w zamkniętym pokoju na piętrze ktoś jest. A może jednak dzieją się jakieś rzeczy nadprzyrodzone, bo sądząc z kurzu, nikt tam nie wchodził.

Jakie to przejmujące studium demencji, kiedy człowiek zawodzi sam siebie - nie pamięta, nie rozumie kryptycznych notatek, które zrobił (jak w “Memento”!), nie poznaje ludzi, a do tego w lustrze widzi kogoś obcego. Klimatem przypomina też ”Ojca” z przerażającą perspektywą osoby chorej, która nie rozumie świata dookoła. Finał jest dość nagły i w przeciwieństwie do ^dees, nie zrozumiałam go. Świetnie się mi czytało (nic nowego, Kańtoch doskonale umie w fabułę), ale wolałabym zakończenie w wersji dla słabszych.

Skądinąd zabawny zbieg okoliczności, że prawie jednocześnie czytałam trzy jakże różne historie o starszych kobietach, każda tak bardzo inna.

Inne tej autorki.

#102

Napisane przez Zuzanka w dniu Monday August 10, 2026

Link permanentny - Kategoria: Czytam - Tagi: 2026, beletrystyka, panie - Skomentuj

« Juhani Karila - Polowanie na małego szczupaka

Skomentuj