12 kwietnia 2009
Jak zrobić sernik w 12 prostych krokach
Krok 1: Znaleźć interesująco i odkrywczo wyglądający przepis, na przykład sernik "Złota rosa" w ostatnim numerze Kuchni.
Krok 2: Kupić składniki. Zapomnieć o mleku, kupić jeszcze raz.
Krok 3: Ugnieść kruche ciasto, poprosić TŻ o wylepienie ciastem formy i wstawić do piekarnika. Formę z ciastem, nie TŻ.
Krok 4: Przygotować masę serową, łapiąc się na tym, że rozpuszczanie 1,5 kostki masła nie jest jednak ekwiwalentem pół szklanki oleju opisanej w przepisie.
Krok 5: W międzyczasie poprosić TŻ o ubicie piany z białek z cukrem.
Krok 6: Zorientować się, że masa składająca się z kilograma twarogu, 3/4 litra mleka, 5 jajek, masła i budyniu nie zmieści się w przygotowanej formie.
Krok 7: Zrobić nową porcję kruchego ciasta na spód, wylepić nową formę i zorientować się, że ciasta jest za dużo, a forma mała.
Krok 8: Poprosić TŻ o wylepienie trzeciej formy.
Krok 9: Zorientować się, że masy serowej nie starczy na trzy formy i zalać dwie, z czego jedną z czubkiem.
Krok 10: Poukładać na wierzchu pianę z białek, która nieco już zdążyła sklęsnąć w czasie rozpaczliwych poszukiwań kolejnych form.
Krok 11: Na cieście w trzeciej formie ułożyć to, co znalazło się w kuchni - rodzynki, orzechy, morele, banany i polać resztą piany z białek, posłodzonej tym razem brązowym cukrem, bo cukier puder wyszedł przy drugiej porcji ciasta.
Krok 12: Po 2 godzinach wyjąć z piekarnika dwa serniki, z czego jeden ze spalonym spodem, a oba z półpłynnym acz smacznym serowym nadzieniem.
Beata powiedział(a),
13 kwietnia 2009 o 00:12:21
jeszcze pozbierać skorupki od jaj z podłogi:)
wonderwoman powiedział(a),
13 kwietnia 2009 o 07:55:11
:D smacznego świątecznego sernika :D
(normalnie jakbym czytała własne, kuchenne przygody!)
Zuzanka powiedział(a),
13 kwietnia 2009 o 10:56:06
Jak wspominałam, nie wychodzi mi pieczenie ciast. Wszystko inne tak :->
Cot powiedział(a),
13 kwietnia 2009 o 12:44:45
Ja bym uznała, że przepis był do kitu.
zemfiroczka powiedział(a),
13 kwietnia 2009 o 16:02:10
Taaa, a najlepiej to zabierać się za sernik…nie mając sera. Ot, taki drobny szczegół. Ostecznie wyszło z tego drożowe szafranowe ;)
Zuzanka powiedział(a),
13 kwietnia 2009 o 18:46:37
No na mój ogląd to był do kitu, ale żeby nie było, że złemu tancerzowi prącie w tańcu mrowi.
Cot powiedział(a),
13 kwietnia 2009 o 19:46:05
Cota było zapytać, Cot ma przepis na sernik gotowany, sie robi szybko, z sensem i jeszcze może paschę udawać. To tak na przyszłość.
Cot powiedział(a),
13 kwietnia 2009 o 20:03:53
To znaczy – sernik może udawać paschę. Cot może udawać tylko Cota.
mithnae powiedział(a),
13 kwietnia 2009 o 20:10:14
Oj Zuza Zuza, masz babo placek: http://lubimy.jedzenie.org/przepisy/2009/04/sernik-skutecznysernik-skuteczny/
Zuzanka powiedział(a),
13 kwietnia 2009 o 21:06:49
Ale jakby wyszedł, to bym nie miała o czym pisać, nie?
Theli powiedział(a),
14 kwietnia 2009 o 09:17:49
Jakbyś miała ochotę na http://whiteplate.blogspot.com/2008/03/mj-ostatni-deser.html w wersji zakalcowej, to zapraszam ;> Aż tak malowniczo jak twój nie wyszedł, ale daleko mu do doskonałości :)
Zuzanka powiedział(a),
16 kwietnia 2009 o 07:17:26
@Theli, na razie dojadamy resztki naszego. Z czasem mu się poprawia ;-)
JoP powiedział(a),
16 kwietnia 2009 o 11:40:29
Z pieczeniem i gotowaniem mam tak samo. Z gotowaniem – proszę bardzo, wszystko wychodzi jak ta lala, od pierwszego strzału. Z pieczeniem – ni cholery. Np. liczba białek zużytych podczas kolejnych prób wykonania pavlovej osiągnęła już chyba 3 cyfry.
Zuzanka powiedział(a),
16 kwietnia 2009 o 11:41:52
Z pieczeniem ciast (poza muffinkami, muffinki śmigają). Mięso, warzywa, zapiekanki – tu Bob jest twoim wujem.