28 czerwca 2008
Lubię miejsca, w których już byłam
Bo w nowych miejscach się zawsze stresuję. Czasem podświadomie, czasem tak bardziej na poważnie. Boję się nowych sytuacji, nowych knajp (zwłaszcza jak kogoś zabieram i naprawdę nie chcę, żeby się okazało, że jest byle jak) i nowych miejsc, zwłaszcza z akcentem na Zupełnie Nowe Miejsca - inne kraje czy kontynenty. Pierwszy kontakt zawsze mnie onieśmiela i pozbawia części przyjemności. Czytam przed wyjazdem przewodniki, nie po to, żeby stworzyć listę zwiedzania, ale żeby trochę oswoić. Druga wizyta na Węgrzech była znacznie przyjemniejsza niż pierwsza. Znalazłam miasto, rozumiałam metro i sieć tramwajów, wiedziałam, jak dość do rzeki i była to wiedza wystarczająca na relaks mentalny.
Nie dziwmy się pani Anieli, że nie poznała męż^U Nie dziwny się więc, że wracam do miejsc, gdzie było dobrze, a menu jest już tak trochę znane, chociaż zostawia sporo miejsca na dalsze przygody. Ptasie Radio ponownie, bar na specjalnie życzenie, a do tego schody w górę i w dół.
Przy okazji kupowania kwiatów na ślub kołorkera trafiłam do kwiaciarenki, w której kupowałam bukiet na ślub własny (nie, kwiaciarka mnie nie poznała, bo to było prawie 10 lat i paręnaście kilogramów temu). Obok kwiaciarni brama, w bramie trzy kicięta. Takie podrośnięte, ale widać, że jeszcze młode i współdzielą w ramach rodzeństwa mózg. Jeden stał na czatach, dwa się o siebie opierały, myziały łebkami i prawie że chwiały się synchronicznie z tym całym uczuciem wzajemnym. Tęsknię za dwoma kotami w domu, kot czarno-biały chyba też. Rozważnie, choć niecierpliwie, czekam na powrót z sierpniowego urlopu i szukanie parki pręgatych bydlątek. Rudego i szarego, a jakby jeszcze z dropiatym brzuszkiem któryś, to już w ogóle cała byłabym wdzięczna w tym ubranku. Jakby co - polecam się we wrześniu łaskawej pamięci, w ramach rozsądnego kilometrażu do Poznania dojadę i odbiorę. Nie może być tak, że ludzi jest więcej niż kotów w domu. Takie jest moje zdanie i ja się z nim zgadzam.
PS Jakby Picasa pokazywała powiększenie nie tego zdjęcia, co podlinkowane, to tak się zdarza. Trzeba sobie doklikać w albumie.
wonderwoman powiedział(a),
28 czerwca 2008 o 21:28:18
mru.3 koty w domu (moje ciche marzenie, ale D. jak mówię o tym glośno dostaje dreszczy)
Zuzanka powiedział(a),
28 czerwca 2008 o 21:29:00
Macie nadmiar ludzi. Natura lubi symetrię.
Mo powiedział(a),
29 czerwca 2008 o 15:31:38
A może zamiast pręgowanego koteczka chciałabyś jedno kocię ciapate i wielokolorowe?
Jestem rodziną tymczasową dla ślicznej kociej dziewczynki:) Zdjęcia znajdziesz na blogu.
Pozdrawiam:)
Zuzanka powiedział(a),
29 czerwca 2008 o 16:30:36
Mo, a adres bloga? I ogólnie do początku września się wstrzymuję ze względu na plany wyjazdowe.
Mo powiedział(a),
30 czerwca 2008 o 09:25:49
Zuzanko,
wydawało mi się, że się wyświetlił – wybacz. Zapraszam:
http://kocio-kwik.blogspot.com/
Przeczytałam, że się wstrzymujesz:) Ale obejrzyj:)))
Zuzanka powiedział(a),
30 czerwca 2008 o 11:08:59
Się nie, niestety. Kocię śliczne (ale jednak wolę pręgate :->).
mikowhy powiedział(a),
30 czerwca 2008 o 20:19:01
też tak masz? Tyle, że czytając Cię widać, że potrafisz stanąć ponad tym. Bywasz tu i tam. Ja ze względu na przypadłość takową jadam i pijam zawsze w tym samym miejscu. Ubolewając nad tym…
aph powiedział(a),
01 lipca 2008 o 02:51:20
o! zdjęcie baru, po powiększeniu, okazuje się być specjalnie dla mniej błyskotliwych :).
ślicznie.
mma info powiedział(a),
24 października 2009 o 19:55:26
super fotki