14 października 2006
Osada
Mam znajomego. Lubię słuchać, co mówi o filmach. Mamy w zasadzie kompatybilny gust. Jeśli mówi, że film jest świetny, to będzie to na 100% crap nie do oglądania (ze szczególnym uwzględnieniem Marines, wilkołaków czy filmów klasy Resident Evil). Jeśli mówi, że kiepski - niewątpliwie będzie mi się podobał. "Osada" to potwierdza. Trzy czwarte filmu jest nudne jak flaki w zalewie (kolega opisuje to jako "dobre i niesamowite", a końcówka ratuje cały film i sprawia, że warto było obejrzeć (kolega twierdzi, że była spartolona).
iskanna powiedział(a),
15 października 2006 o 12:18:49
Końcówka była spartolona, bo wcześniej było można się domyślić "ocobiega".
A film sie dobrze ogladało... ale IMO to film kinowy, mysle ze ogladajac w domu nie byłoby atmosfery, bo nagłośnienie duuużo robiło.
Zuzanka powiedział(a),
15 października 2006 o 12:23:04
No, to byś się świetnie z moim znajomym dogadała ;-)
JoP powiedział(a),
22 października 2006 o 16:41:18
E, ja mam dokładnie takie samo wrażenie: caly film thriller jakich tysiące, końcówka rewelacyjna, pomysł sam w sobie ekstra.