16 sierpnia 2006
Reisefeber
Nie cierpię się pakować. Wprawdzie kupiliśmy śliczną i wielką walizkę na kółeczkach do samochodu, ale i tak, jak pomyślę, że muszę zdecydować, co wziąć ze sobą na osiem dni, to zaczynają mi rączki latać. Ok, nie jadę w dzicz, zapomniane kosmetyki czy brakującą parę gatek mogę kupić na miejscu, ale mimo to chętnie całe pakowanie zwaliłabym na kogoś innego.
Fields of the Nephilim, które miały zagrać w Warszawie 31.10, nie zagrają, bo nie. Ot, odwołali sobie trasę. Bu.
siwa powiedział(a),
16 sierpnia 2006 o 21:17:41
Ja tam sie moge pakować zawsze.
Pasjami uwielbiam. Inna rzecz, że kosmetyki i gatki to najmniejszy problem.
Zuzanka powiedział(a),
16 sierpnia 2006 o 21:18:35
To co pakujesz? ;-) Laptop, aparaty i książki na wieczór to minuta osiem ;-)
siwa powiedział(a),
16 sierpnia 2006 o 21:21:24
Noże, garnki, maczety, namioty, kalimaty, spiwory... Ja jeżdżę innym systemem, nie zapominaj. Ciuchy to minuta osiem :)
Zuzanka powiedział(a),
16 sierpnia 2006 o 21:23:10
No tak ;-) Ja jadę do czystego apartamentu (a w bagażniku jedzie kosz piknikowy na 4 osoby). Przewiduję, że może będę chlebek smarować masełkiem. Może.
siwa powiedział(a),
16 sierpnia 2006 o 21:27:45
No jak Cię lubię.... Nuuuda ;)
Zuzanka powiedział(a),
16 sierpnia 2006 o 21:28:26
Nuda rzondzi. Po rozrywkach w pracy i życiu mniej lub bardziej osobistym pożądam nudy na wakacjach ;->