16 sierpnia 2006

Reisefeber

Umieszczony w * Z głowy, czyli z niczego o 21:13:57

Nie cierpię się pakować. Wprawdzie kupiliśmy śliczną i wielką walizkę na kółeczkach do samochodu, ale i tak, jak pomyślę, że muszę zdecydować, co wziąć ze sobą na osiem dni, to zaczynają mi rączki latać. Ok, nie jadę w dzicz, zapomniane kosmetyki czy brakującą parę gatek mogę kupić na miejscu, ale mimo to chętnie całe pakowanie zwaliłabym na kogoś innego.

Fields of the Nephilim, które miały zagrać w Warszawie 31.10, nie zagrają, bo nie. Ot, odwołali sobie trasę. Bu.

Komentarze »

  1. siwa powiedział(a),

    16 sierpnia 2006 o 21:17:41

    Ja tam sie moge pakować zawsze.
    Pasjami uwielbiam. Inna rzecz, że kosmetyki i gatki to najmniejszy problem.

  2. Zuzanka powiedział(a),

    16 sierpnia 2006 o 21:18:35

    To co pakujesz? ;-) Laptop, aparaty i książki na wieczór to minuta osiem ;-)

  3. siwa powiedział(a),

    16 sierpnia 2006 o 21:21:24

    Noże, garnki, maczety, namioty, kalimaty, spiwory... Ja jeżdżę innym systemem, nie zapominaj. Ciuchy to minuta osiem :)

  4. Zuzanka powiedział(a),

    16 sierpnia 2006 o 21:23:10

    No tak ;-) Ja jadę do czystego apartamentu (a w bagażniku jedzie kosz piknikowy na 4 osoby). Przewiduję, że może będę chlebek smarować masełkiem. Może.

  5. siwa powiedział(a),

    16 sierpnia 2006 o 21:27:45

    No jak Cię lubię.... Nuuuda ;)

  6. Zuzanka powiedział(a),

    16 sierpnia 2006 o 21:28:26

    Nuda rzondzi. Po rozrywkach w pracy i życiu mniej lub bardziej osobistym pożądam nudy na wakacjach ;->

Dodaj komentarz