Menu

Zuzanka.blogitko

Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu

Więcej o saloniki

Saloniki - meet the locals

Żeby nie było, to nie jest tak, że ja się rzucam z łapami. Najpierw grzecznie pytam, czy lokales jest zainteresowany i jakby co, to tu jest ręka i można się o nią poczochrać. Nie wszystkie chcą, ale niektóre są zachwycone. A ja bym chciała je wszystkie przywieźć do domu na stałe.

Marina, miała własną budkę z podpisem i zdjęciem

GALERIA ZDJĘĆ i przypominajka z listopada 2025.

Napisane przez Zuzanka w dniu Wednesday September 16, 2026

Link permanentny - Kategorie: Koty, Listy spod róży, Fotografia+ - Tagi: grecja, saloniki - Skomentuj


O Salonikach w sierpniu

Nie pisałam, bo pojechałam do Berlina. Ale już wróciłam.

[12-19.08.2026]

Saloniki w sierpniu są, oględnie mówiąc, nieco ciepłe. Dlatego większość spacerów odbywała się przy okazji posiłków albo wieczorami, kiedy temperatura była bardziej do ludzi. Najlepsze piosenki są znane[1], więc krążyłam po znajomych okolicach - plac Arystotelesa, bulwary, okolice portu, deptak Dimitriou Gounari, Ladadika, szukając nisko przy ziemi lokalnych znajomości (o czym niebawem, IYKYK), a w górę patrząc na przelatujące samoloty. Mieszkałam przy ulicy Dodekanisou, co miało zalety w postaci doskonałej lokalizacji przy porcie, restauracjach i metrze, niestety miało też i wady - okropny hałas nawet mimo zamkniętych okien, motocykle, śmieciarki, klaksony, wspomniane samoloty, a dzień pierwszego poranka zainicjowała ekipa budowlana, która w ciągu jednego dnia obłożyła budynek rusztowaniem i zniknęła na resztę pobytu (aż poszłam sprawdzić, jak jest po grecku “Czy panowie muszą tak napierdalać od bladego świtu?!”[2]). Zakupy w Sklavenitis i mniejszych Masoutis, czasem w 4All (taka bardziej Żabka); ale Thessaloniki to raj dla hipochondryka, nie widziałam innego miasta z taką liczbą aptek. Podsumowując - chodziłam i jadłam, chociaż nie dosypiałam.
Adresy:

  • Efessou - Dodekanisou 10Β, kawa, kanapki i słodkie
  • Fluffy Brunch - Pl. Navarinou 10, puchate pankejki
  • Savvikos - Great Greek Grill - Likourgou 12, Peristeriou 2, grecka nieturystyczna
  • BEYOND The Walls - Fragkon 2, śniadania na bogato
  • Asian House - Kapodistriou & Paikou, azjatycka
  • Mediterranean Cosmos - Neon Moudanion, centrum handlowe, do którego trafiliśmy, żeby ostatniego dnia doczekać do lotu o 23:00

[1] Mam miłe poczucie, że ogarniam Saloniki; jedna główna ulica, wybrzeże, port, lotnisko, a na górce forteca i zoo. Nie wiem, czy chciałabym mieszkać, ale nie czuję się obco.

[2] Prépei oi kýrioi na doulévoun tóso sklirá apó tin avgí?! (Πρέπει οι κύριοι να δουλεύουν τόσο σκληρά από την αυγή).

GALERIA ZDJĘĆ oraz wcześniejsze z listopada 2025: nocą i dniem.

Napisane przez Zuzanka w dniu Sunday September 13, 2026

Link permanentny - Kategorie: Listy spod róży, Fotografia+ - Tagi: grecja, saloniki - Skomentuj


O zwiedzaniu w upale

[16.08.2026]

Było ciepło, nie ma co, uczciwe ponad 30 stopni, które im starsza jestem, tym gorzej znoszę. Dlatego, jeśli nie było w planach nadmorza, miasto zwiedzałam raczej oszczędnie, więc albo metro i szukanie chłodu w klimatyzacji, albo wieczorami. Odwiedziłam Muzeum Cywilizacji Bizantyjskiej, gdzie ciemnoskóre Madonny z brzydkimi Jezuskami, dużo dzbanków i szkła, trochę monet i mnóstwo mozaik. Sklepik z pamiątkami dość ubogi, ale można w restauracji z widokiem na wieżę OTE wypić coś zimnego.

Wieczorem zaciągnęłam nieco oporną nastolatkę do portu, przy którym mieszkaliśmy tym razem, do muzeum na zdekomisjonowanym niszczycielu Velos, gdzie można pokręcić się po kupie żelastwa i wejść w ciasne bebechy pod pokładem.

[19.08.2026]

Ostatniego dnia zaplanowaliśmy plener przed powrotem na lotnisko, więc - korzystając jeszcze z pobytu w Salonikach i samochodu - podjechaliśmy na stromą górkę do Heptapyrgionu, bizantyjsko-osmańskiej twierdzy nad miastem. Tam było gorąco w okolicach południa - twierdza to w zasadzie same mury obronne i podwórka, bez zachowanych wnętrz poza kapliczką. Jeśli się nie chce płacić za bilet, to dla widoków wystarczy obejść twierdzę dookoła, bez wchodzenia do środka; z wejściem całość da się obejść w kwadrans. Młodzież poniżej 18 lat (albo dłużej, jeśli z Unii) nie nigdzie nie płaci. Zaparkować można darmo bezpośrednio pod twierdzą, ale parking jest mały i może nie być miejsca. Da się dojechać autobusem linii 23, można też wejść pod górkę piechotą, ale w upał mocno niekoniecznie, chyba że ktoś lubi ekstrema.

Adresy:

GALERIA ZDJĘĆ.

Napisane przez Zuzanka w dniu Saturday August 29, 2026

Link permanentny - Kategorie: Listy spod róży, Fotografia+ - Tagi: grecja, saloniki - Skomentuj


O przygodach na lotniskach

Wylot do Amsterdamu reklamowałam nastolatce jako super opcję, albowiem do tej pory tylko latała tanimi liniami, a to miał być pierwszy lot KLM. Wchodzimy więc na lotnisko o 5 rano, niewyspani, ale zadowoleni, zwłaszcza że nie trzeba wyjmować bambetli na kontroli, ja odkrywam, że nie wzięłam kindla, więc w panice znajduję w lotniskowej księgarence najnowszą Marian Keyes (o czym niebawem, b. zadowolona), a dla zabicia czasu opowiadam młodzieży o moich i eloya przygodach z KLM AD 2007. I wykrakałam. 6:20, podjechaliśmy 50 metrów autobusem pod samolot i czekamy. Po 20 minutach wchodzi pilot[1] i grzecznie wyjaśnia, że nie wpuszczają nas do samolotu, bo mają techniczne wyzwanie w samolocie i dopóki nie ustalą, co dalej, to winszują cierpliwości. Long story short, wróciliśmy na lotnisko, a o 8:15 zostaliśmy wypuszczeni do domu (notatka na przyszłość: iść przez Baltonę, nie przez kontrolę non-Schengen) z sugestią, że może polecimy jeszcze dziś, proszę czytać wiadomości. Wróciliśmy do domu, przespaliśmy się, zjedliśmy śniadanie, wzięłam kindla i polecieliśmy kolejnym lotem o 14:15. Tak, wystąpiłam z reklamacją, wszak dzień w plecy, ciągle czekam na rozpatrzenie wniosku. Sam lot, jak już się wzbiliśmy, bardzo miły, niecałe 1,5h, bez reklam zdrapek i z darmową kanapką i napojami (również alko!). Steward miał uroczy sweter z napisem ALL I WANT FOR CHRISTMAS IS BLUE, a przez całą drogę świeciło słonko. Wracając, udało mi się zostawić na Schiphol telefon podczas kontroli, ale odzyskałam, chociaż przejechał dwa razy przez skaner. Z zabawnych rzeczy - ta sama butelka z wodą z domu przejechała bez wzbudzania alarmu o 5 rano, ale już o 13 została dodatkowo przeanalizowana w Innej Maszynie Do Analizy Płynów. Kiedy leciałam do Salonik, zostałam poproszona o pozwolenie odlania próbki do analizy.

Zdjęcia pozbierane z różnych lotów, wcześniej niepublikowane. W kolejności: Poznań - Malaga w kwietniu, Poznań - Saloniki w listopadzie i wreszcie Poznań - Amsterdam 24/27 grudnia 2025.

[1] Nie, nie był to holenderski król incognito, sprawdziłam.

GALERIA ZDJĘĆ.

Napisane przez Zuzanka w dniu Tuesday January 27, 2026

Link permanentny - Kategorie: Listy spod róży, Fotografia+ - Tagi: amsterdam, grecja, hiszpania, holandia, malaga, saloniki - Komentarzy: 1


Saloniki - o tych, co ciężko pracują

Zajmują się pilnowaniem zaparkowanych samochodów, patrolami, w restauracji pilnują zza płotu, czy wszystko jest zjedzone, siedzą przy drzwiach i sprawdzają, kto wchodzi, stróżują przy zabytkach, zajmują się ochroną sklepów. Czasem śpią, wiadomo, trzeba odpocząć. Jest pewna przewaga rudych, mniej klasycznych pręgaczy, większość wygląda zamożnie, spora część ma przycięte ucho, ktoś się im za pracę odwdzięcza. Ale niech nikt nie mówi, że koty z Salonik są leniwe i nic nie robią.

GALERIA ZDJĘĆ.

Napisane przez Zuzanka w dniu Tuesday December 2, 2025

Link permanentny - Kategorie: Koty, Listy spod róży, Fotografia+ - Tagi: grecja, saloniki - Komentarzy: 1


Saloniki - po zmroku

[3-7.11.2025]

Jako że listopad, zmrok zapada w Salonikach dość szybko. Ale nikt zdaje się tego nie zauważać, bo jest ciągle ciepło, a na ulicach i restauracjach tłumy - mnóstwo ludzi kupuje coś do ręki, kolejne mnóstwo gdzieś idzie albo siedzi z napojem. Mieszkałam tuż obok deptaku Dimitriou Gounari, którym można dojść na wybrzeże, więc naturalnie była to trasa na wieczór. A na wybrzeżu Parasolki oraz absurdalnie turystyczny rejs pirackim statkiem, bardzo przyjemnie, chociaż na wodzie już trochę wieje. Pojechałam też na trochę wieczorem do kompleksu Agia Triada, gdzie plaże i liczyłam na zachód słońca, ale dzień był pochmurny i zachód nie dopisał, a do tego wiało.

Łuk Galeriusa Deptak Dimitriou Gounari / Widok z balkonu Rotunda Plac Arystotelesa Bulwary Nowe i stare / Biała Wieża Aleksander / Widok na miasto Parasolki Biała Wieża / Tym się pływa Parasolki Bulwar / Parasolki

GALERIA ZDJĘĆ.

Napisane przez Zuzanka w dniu Friday November 28, 2025

Link permanentny - Kategorie: Listy spod róży, Fotografia+ - Tagi: grecja, saloniki - Skomentuj