Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu
[Ależ oczywiście że wróciłam do Wójtowicz, tylko zrobiłam sobie przerwę.]
Aśka Myszkowska budzi się w wampirzym gnieździe i dowiaduje się, że właśnie została wampirzycą. Z zalet - nieśmiertelność i nie potrzeba jedzenia, z wad - unikać słońca, potrzebne stałe dostawy krwi i suplementów. A dowiaduje się o tym od znanej skądinąd Sabiny, którą wielkodusznie gniazdo zatrudniło do wprowadzenia nowego nabytku. Sabina podchodzi do rzeczy profesjonalnie, ma prezentacje i w ogóle, ale nie umie odpowiedzieć Myszy, czemu. A Mysza ma studia we Wrocławiu i pracę, bo musi się jakoś utrzymać i zapłacić za czynsz we współ wynajmowanym z inną studentką mieszkaniu. Zwiewa więc z patologicznego wampirzego gniazda do domu, po drodze odkrywając, że ma nadludzką szybkość oraz poznając Edka, czupakabrę. I tu też są zalety - Edek, właściwie Jose Eduardo, jest nadzwyczaj przyjazny i pomocy, ale i wady - aportuje Myszy nie jednego, ale dwa wampiry, które też próbowały uciec z gniazda. I wszystko pewnie by się poukładało, jakby nie Frederic, który Aśkę ugryzł i teraz wystaje pod jej oknem, rzucając aluzje do ich wspólnej przyszłości.
Druga część kontynuuje akcję z tomu pierwszego. Frederic jest unieszkodliwiony, Aśka została opiekunką małego wampirzego gniazda w studenckim mieszkaniu; 200-letnia Wefcia uczy się czytać i zaprzyjaźnia z lokalnymi seniorkami, w czym bardzo pomaga jej namiętność do gotowania, zaś Paweł - dawniej chłopak Żanety, który ją zghostował - zaczyna pracę na nocki i odkrywa, że jego zwierzchnik jest wilkołakiem. Tak, najstarszym bratem tych wilkołaków, którzy w cyklu obok pogryźli magiczne patyczki i im odbiło na tyle, że porwali Żanetę w celu matrymonialnym. Mają zakaz wstępu do Brzegu i kosę z Sabiną i Piotrem, ale dzięki Edziowi jest szansa, że stosunki wampirzo-wilkołacze jakoś się ułożą.
Chyba sensownie byłoby czytać na przemian z cyklem o nienormatywnych z firmy konsultingowej, ale można i po. Oczywiście czekam na tom trzeci.
Inne tej autorki.
#140-141