Menu

Zuzanka.blogitko

Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu

Franz Kafka - Przemiana

Gregor Samsa przesypia budzik, co jest o tyle problematyczne, że przez to spóźni się do pracy. Wprawdzie jej nie lubi, ale poczucie obowiązku jest silne - próbuje znaleźć jakąś sensowną wymówkę, kiedy dociera do niego, że w nocy przekształcił się w ogromnego robaka. Oswojenie nowego ciała, zrozumienie, że nie jest w stanie się porozumieć z rodziną. A rodzina jest słusznie zaniepokojona, bo Georg był jedyną pracującą osobą w rodzinie, a ze względu na to, że nie jest w stanie opuścić mieszkania, już nie zarabia. Rodzina się od niego odsuwa, wszyscy podejmują działania zarobkowe, coraz bardziej krzywym okiem patrząc na to obrzydlistwo; Georg to rozumie, sam by się sobą brzydził. Więc finalnie umiera, trochę z głodu, trochę z braku sensu życia, a rodzina jedzie na piknik.

Jak pewnie już zauważyłyście, słaba jestem w realizm magiczny, więc umówmy się, że potraktuję tę nowelę jako humoreskę. Jedyną rozrywką Georga jest wycinanie laubzegą w drewnie i chyba tego najbardziej mu brakuje, kiedy staje się robakiem. Czytałam kilka analiz o depresji, utylitaryzmie, toksycznej rodzinie, to wszystko pewnie też pasuje, ale jestem w stanie zrozumieć, że nie chciało mu się iść do nielubianej pracy.

Inne tego autora.

#148/#27

Napisane przez Zuzanka w dniu piątek listopada 6, 2026

Link permanentny - Kategorie: Słucham (literatury), Czytam - Tagi: 2026, beletrystyka, panowie - Skomentuj

« Jerzy Edigey - Strzała z Elamu

Skomentuj